-Marcela, mówię Ci napisz do niego, niech przyjedzie i z tobą porozmawia. - namawiała mnie koleżanka - widzisz teraz siedzisz i sie upijasz bo pokłóciłaś się z nim. Bądź mądrzejsza i wyciągnij pierwsza rękę.
-Ja mu kazałam sie wynosić, bo on przegiął. To on powinien do mnie przyjść i mnie przeprosić.
Mówiłam jak do ściany, widziałam, że Emma jest zapatrzona w telefon.
-Z kim piszesz?
-z Kieran'em on też mówi, że odkąd przyszedł do domu to Kit nie wychodzi z pokoju i nikogo nie wpuszcza.
-co mnie to obchodzi. - schyliłam się sięgając po resztki drinka które miałam w szklance. - to co po jeszcze jednym?
-Niech Ci będzie i lece do domu.
-Nie Em, nie zostawiaj mnie samej. Nie dam sobie rady.
-Kieran po mnie przyjedzie o 2.
-Zajebiście, czyli mamy jeszcze tylko pół godziny?
Zanurzyłyśmy usta w szklance i umilkłyśmy. Czekałyśmy aż, brat Lemon zapuka do naszych drzwi. Nie szczędziłam sobie alkoholu i zrobiłam sobie kolejnego drinka.
-Marcela może już wystarczy - zaśmiała się koleżanka - przecież nie wstaniesz rano, a jak Cię matka zobaczy na kacu to będzie zła.
-Wypije hektolitry wody i będzie okej.
W domu było słychać dźwięk dzwonka, dziewczyna miała w sobie więcej siły więc wstała jako pierwsza. Ja dopiero po chwili się podniosłam i przywitałam gościa.
-Ło Marcela.. Dobry stan co nie?
-Żebyś kurwa wiedział, idealny.
-Przywiozłem kogoś kto chciał z Tobą porozmawiać.
-Niech zgadne, Kit?
-Tak - wynurzył się zza niego brunet.
-Wejdź jak musisz.
-Dobra Mar, my już spadamy, do zobaczenia jutro, albo w poniedziałek po szkole.
Zamknęłam za nimi drzwi i wróciłam na kanapę sięgając po resztki cieczy która była w firmowej szklance Jack'a Daniells'a
-Możesz nie pić teraz, jak chce z tobą porozmawiać?
-Robie, co chce, nikt mi rozkazywać nie będzie.
-Możesz przestać. - wyrwał mi szklankę z rąk, na co odpowiedziałam gniewnym spojrzeniem. - Zachowujesz się jak dziecko! Kurwa dziewczyno masz już 20 lat a udajesz 15latkę.
-Jak już Ci raz dzisiaj powiedziałam, nie pasuje Ci coś, to wyjdź.
-Teraz nie zamierzam - w tym momencie przyciągnął mnie do siebie i pocałował. - Dobrze wiem, nie zachowałem się najlepiej, ale też nie aż tak, żebyś się tak bardzo denerwowała i robiła takie awantury.
-Wiesz, co Ci powiem? Jestem głodna, ide sobie coś zjeść.
Weszłam do pomieszczenia, a zaraz za mną pojawił się chłopak. Oparł się o blat i patrzył jak przyrządzam kanapki.
-Chcesz jakąś?
-Nie, jadłem niedawno.
Wzięłam gryza kanapki i już mi się odechciało jeść, odłożyłam ją na blat i poszłam do sypialni, ściągając z siebie ciuchy tak jak ostatnio miałam to w nawyku.
-Marcela? - Odwróciłam się do niego przodem w samej bieliźnie - co to ma znaczyć?
-Rozbieram się, żeby położyć do łóżka, coś nie w serek?
-nie nic, w takim razie będę już spadał.
Podeszłam powolnym krokiem do chłopaka, przyciągając go do siebie.
-Zostań ze mną, nie chce być teraz sama.
-Upiłaś się, stoisz w samej bieliźnie i myślisz, że jest wszystko okej?
-No a czemu nie? Nie mam ochoty na seks więc nie masz się o co martwić, że Cię zgwałcę - wyszczerzyłam zęby w dużym uśmiechu.- Teraz kolej na Ciebie. - zaczęłam zdejmować mu bluze, koszulkę i zdążyłam tylko odpiąc guzik od spodni zanim zaprotestował.
-Marcela, spokój.
-Nie to nie ja idę spać - naciągnęłam na siebie koszulkę i położyłam się do łóżka. - w spodniach nie będziesz spał. - odwróciłam się przodem do ściany i przytuliłam się do misia. Za chwile poczułam jak Kit kładzie się za mną przytulając się od tyłu.
-Wiesz, czemu Ci nie powiedziałem, że pale? Bo nie każda dziewczyna to lubi, wole to ukrywać.
-Dobra już bądź cicho, głowa mi pęka.- odwróciłam się do chłopaka i położyłam głowe na jego torsie. - Dobranoc.
CDN...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz