-Kuuurwa!
-Tak młodej i ładnej damie nie wypada używać takich słów. Uwagę zwrócił mi jakiś starszy pan stojący obok. Czekałam tylko aż zapali się zielone światło żebym mogła już staptąd pójść. Stawiając nogę na białym pasie poślizgnęłam się, lecąc do tyłu zostałam przez kogoś złapana.
-Dziękuję. - powiedziałam odwracając się.
-lepiej zejdźmy z jezdni - uśmiechnął się do mnie wysoki brunet o niebieskich oczach. Bardzo dobrze wiedziałam kto to.
-to jeszcze raz dzękuje, a teraz muszę już uciekać, bo jak widzisz mam pecha dzisiaj.
-Może dasz się namówić na kawę?
-Nie dzisiaj, przepraszam.
-Kit jestem - podał mi rękę.
-Marcela.
-Podałabyś mi swój numer? Jesteś mi winna przysługę więc zaproszę Cię na kawe i nie masz możliwości odmówienia.
-Spoko. To do zobaczenia. - na odchodne uśmiechęłam się do niego. Nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście? Przed chwilą cały dzień był pechowy a teraz? Mój idol poprosił mnie o numer telefonu. Gdyby to była inna sytuacja poprosiłabym go o autograf. Po wejściu do domu zdjęłam z siebie brudne ubrania i przeprałam się w dresy
Posprzątałam trochę w kuchni i w salonie, bo zaraz po szkole mieli odwiedzić mnie rodzice. Od roku mieszkałam zama. Tata został przeniesiony z pracy do innego miasta, a ja nie chciałam jechać bo jestem już na tyle dorosła aby móc być sama. Zostawili mi więc dom, płacili za niego, a na własne poprzeby zarabiałam sama. Zadzwoniłam do szefa o wolne na jutrzejszy dzień, on bez problemu mi je dał. Należe do sumiennych osób więc należało mi się. Po sypialni rozbrzmiał się mój telefon.
"Co powiesz jutro o 19? Kit xx"
"Może być" - odpisałam szybko.
"podaj adres to po Ciebie wpadnę"
W wiadomości zwrotnej podałam mu ulicę i usiadłam przed kompem. Nie było co robić już jest po 21, niedziela a ja nie mam żadnego zajęcia. Prace domową już zrobiłam dawno, na sprawdzian jestem nauczona. Włączyłam twittera i napisałam krótko "To był mój najwspanialszy dzień" zaraz dziewczyny zaczęły pytać się o co chodzi, nie powiedziałam im tego bo wiem jakie są. Zaraz zaczną gadać "o myśli, że jest najlepsza"
Posiedziałam jeszcze chwile na internecie, poszłam pod prysznic i spać.
i zeszłam na śniadanie. Pusta lodówka, no zajebiście, czyli musze iść jeszcze do sklepu. Spojrzałam na zegarek który pokazywał 6.30. Najbliższy sklep był oddalony 15 munut autem, więc wsiadłam do pojadu i pojechałam na zakupy, od razu kupiłam też składniki na sphagetti. Tak dzisiaj poczęstuje rodziców makaronem, nie chce mi się nic wymyślać tym bardziej, że nie mam za dużo czasu.
W lekcje mijały mi powolnie, co chwile patrzyłam na telefon, czy przypadkiem Kit nic nie napisał. Po skończonych zajęciach jak najszybciej wróciłam do domu i zabrałam się za robienie obiadu.
Gdzieś w salonie usłyszałam lecącą piosneke Room 94 - Tonight. Pewnie rodzice dzwonią. "Numer Zastrzeżony"
-Halo?
-Cześć Marcela, tu Kit.
-O hej - uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Chciałem Cię bardzo przeprosić, ale nie możemy się dzisiaj spotkać. Mam coś ważnego do załatwienia.
-Dobra, mówi się trudno. Więcej czasu poświęce rodzicom. - posmutniałam, całe szczęście usłyszałam dzwonek do drzwi. - Kit słuchaj muszę już kończyć bo ktoś przyszedł. Na razie.
-Proszę!- Krzyknęłam
-Cześć córeczko - pierwsza weszła mama, no tak mój tata jest gentelanem, zaraz za nią pokazał się ojciec.
-Cześć! -rzuciłam im się na szyje. - Tęskniłam za wami. - ostatni raz z rodzicami widziałam się pół roku temu. - zaraz wstawię obiad
Włączyłam wode na makaron, podgrzałam sos i wróciłam do rodziców.
-Kochanie jak Ci idzie mieszkanie samej, prowadzenie domu?
-Nie jest źle, chociaż taki wielki dom trudno jest ogarnąć.
-Marcela, dostaliśmy dzisiaj zaproszenie od Moniki na ślub, za 2 miesiące musimy pojechać do Polski, masz tutaj jest twoje - rodzicielka podała mi do ręki kopertę.
".[...] mają przyjemność zaprosić Marcele z osobą towarzyszącą na swój ślub [...]" No tak, trzeba będzie zabrać jakiegoś chłopaka. Tylko ciekawa jestem kto to będzie..
-Chodźcie na obiad.
Zjedliśmy posiłek w ciszy, potem jeszcze chwile pogadaliśmy i rodzice powiedzieli, że nie mogą zostać na noc, a nie chcą jechać po ciemku więc będą już wracać. Pożegnałam się z nimi i spojrzałam na zegarek, dopiero 17. Zauważyłam, że zaczęło padać, wyjęłam z szafy płaszcz przeciwdeszczowy, złapałam torebkę i wyszłam z domu na spacer. Poczułam wibracę w kieszeni i spojrzałam na telefon.
"Jednak udało mi załatwić to wcześniej, masz teraz czas?"
"Aktualnie spaceruje po parku tam gdzie jest ta wielka fontanna, jak chcesz to wpadaj"
"Zaraz powinieniem być"
Włożyłam słuchawki do uszu, nie zdążyły przelecieć 2 piosenki a moim oczom ukazał się idący z naprzeciwka Kit, z bukiecikiem ślisznych małych różyczek.
-Cześć Marcela, to dla Ciebie na przeprosiny - podał mi kwiaty do ręki.
-Nie musiałeś, ale dzięki - złożyłam mu pocałunek na policzku, lecz po chwili przypomniałam sobie kim on jest i zarumieniłam się.
-To co powiesz na kawę?
-Okej to chodźmy.
Po 15 minutach drogi weszliśmy do jakiejś małej kawiarenki. Zamówiliśmy napój i usiedliśmy przy stoliku.
-Opowiesz mi coś o sobie? - zapytał
-No dobra, wiec tak. Jestem Polką, w Londynie mieszkam od 10 lat, przyjechaliśmy tutaj gdy miałam 10 lat. Od roku mieszkam sama. Teraz Ty.
-Dobra więc tak, mieszkam z 3 przyjaciół, gramy w jednym zespole. Pewnie i tak nie słyszałaś o nim.
-a właśnie, że słyszałam i tak się składa pół roku temu byłam na waszym koncercie.
-nie pamiętam Cię.
-Nie miałam biletu VIP i stałam na uboczu.
-No i co jeszcze Ci moge osobie powiedzieć?
-Nie przeszkadza Ci to, że nie masz prawie życia prywatnego?
-kocham wszystkich fanów, my też nie jesteśmy aż tacy sławni jak chłopaki One Direction i nie rzucają się na nas fanki. Mogę iść normalnie miastem i jestem mało rozpoznawalny.
-bez Ciebie zespół nie miałby sensu Kit.
Póki kelner nie poinformował nas, że zaraz będzie zamykać gadaliśmy o wszystkim co chwile się śmiejąc.
-Chodź odwioze Cię do domu.
Wsiadłam do auta chłopaka i pojechaliśmy.
-Miło się rozmawiało, powtórzymy to kiedyś? - zagadal chłopak.
-Jak chcesz to zapraszam do mnie, nie ide jutro na zajęcia.
-Jeżeli chcesz, to na pół godziny mogę wejść.
Gdyby to nie było tylko pół godziny to zaproponowałby jakiś film, poczęstowałam chłopaka jakimiś ciastkami które miałam w półce i herbatą. Znów zaczęliśmy rozmawiać, ale przerwał nam telefon Kit'a.
-No co tam Sean chcesz? Tak, zaraz będę wracać. Dobra narazie.
-Marcela, muszę już lecieć, jak słyszałaś chłopaki wzywają. Dzięki za dzisiaj i mam nadzieje, że dasz się zaprosić jutro do nas? Poznasz chłopaków.
-No okej.
-To wpadnę po Ciebie o ..
-17.30?
-Dobra. Dobranoc. - dostałam na pożegnanie buzi w policzek, poczekałam aż chłopak odjedzie i zamknęłam drzwi.
Włączyłam komputer i dopiero teraz zauważyłam, że już jest 23. Na twitterze napisałam "@kityeh dziękuje za fajny wieczór. do jutra xx" i poszłam spać.
CDN...
Świetne, czekam na cd ♥
OdpowiedzUsuńCzekam na kontynuację. Jestem jak na razie zakochana w tym opowiadaniu :D
OdpowiedzUsuń