Ubrałam się
-Proszę - krzyknęłam i poszłam do przedpokoju.
-Hej Marcela. Spałaś?
-O Jezu Kit, zapomniałam, że miałeś przyjechać, nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Poczekaj chwile ogarnę się, usiądź w salonie.
wchodząc do pokoju zgarnęłam szybko pudełko po pizzy i wyniosłam do kuchni, obmyłam twarz, umalowałam się ponownie, a włosy spięłam w idealnie zrobionego koka.
-Już jestem gotowa, tylko schowam telefon do torebki.
W aucie siedzieliśmy cicho, żadne z nas się nie odzywało. Stanęliśmy pod ładnym domem. Nie za dużym, ale ślicznym. Kiedy Kit otworzył mi drzwi miałam małe zawahanie, bałam się wyjść z samochodu, bałam się poznać chłopaków.
-Nie bój się, nie zjedzą Cię. Bardzo chcą Cię poznać.
Niepewnie wysiadłam z auta, Kit otworzył mi drzwi do domu i zabrał kurtkę.
-Czuj się jak u siebie. - chłopak wprowadził mnie do salonu, nikogo nie było ale panował w nim straszny bałagan. - KURWA! Chłopaki mówiłem wam, że ma być porządek!
Po tych słowach zabrał się za sprzątanie, a po chwili do pokoju wszedł Sean, w moich oczach na pewno było można dostrzec małe iskierki.
-Cześć jestem Sean.
-Marcela.
-Sory stary, że ich nie dopilnowałem.
-Siema Kit Kat. O co Ci chodzi przecież czystko jest w pokoju? - teraz zobaczyłam Dean'a
-Ty jak mniemam jesteś Marcela. Dean.
-Tak to ja.
Kit zaproponował film, najpierw obejrzeliśmy komedie a potem wybrał taki którego nie lubiłam najbardziej - horror. Siedziałam oparta o chłopaka plecami, a nogi miałam wyciągnięte na kanapie, lecz gdy zaczęły dziać się straszne rzeczy w filmie już chowałam się za poduszką. Kit i chłopaki widząc to śmiali się ze mnie, w końcu brunet mnie do siebie przytulił. Schowałam twarz w jego ramionach.
-Marcela, Marcela, halo pobudka.
Powoli docierał do mnie głos Kit'a. Otworzyłam oczy i spojrzałam na chłopaka.
-Zasnęłaś, film się skończył i chyba pora na nas. Jest po 23.
-Przepraszam. Zadzwonię zaraz po taxi i wracam do domu. - wstałam aby przeprostować nogi.
-Nie wygłupiaj się, przywiozłem Cię tutaj więc muszę też odstawić.
-Niech Ci będzie.
Wróciłam do domu, poszłam pod prysznic i położyłam się do łóżka. Czas sprawdzić co dzieje się na Twitterze - pomyślałam.
"@badman_sean: @Marcela_xx @kityeh so sweet" i link do zdjęcia, na którym śpię chłopakowi na ramieniu, a on się na mnie patrzy.
"@badman_sean uduszę Cię" odpisałam i wyłączyłam twittera. No świetnie, teraz będę miała przejebane. Laski niby są ode mnie tylko o rok młodsze, ale głupie jak but. Wolałam mój starszy rocznik, ale olałam szkołe i do niej nie chodziłam, przez co nie zdałam.
Rano obudził mnie sms od Kit'a "co powiesz, na to, żebym wpadł pod szkołe po Ciebie?"
"niech Ci będzie, ale ja jadę autem więc przyjdź na pieszo, dzisiaj ja Cię wożę, kończę o 15"
Ubrałam się
Przedłużyłam sobie wolne. Do pracy wracam dopiero w poniedziałek, powiedziałam szefowi, że jestem trochę przeziębiona. Po skończonych lekcjach niemal, że wybiegłam ze szkoły, nie chciałam, żeby dziewczyny zobaczyły mnie z Kit'em. Gdy tylko go zobaczyłam przywitałam się i zaprowadziłam do samochodu. Wstąpiliśmy po drodze do sklepu i zrobiłam zakupy na obiad.
-Na co masz ochotę?
-obojętnie.
-więc zrobimy tortille.
-okej.
Weszłam do domu, a zaraz za mną chłopak. - czuj się jak u siebie - rzuciłam i poszłam do kuchni, szybko pozmywałam naczynia z rana i zabrałam się za smażenie mięsa potem pokroiłam warzywa, podsmarzyłam placki tortilli i ułożyłam na nich dodatki. Podałam chłopakowi który siedział przed telewizorem.
-Kit, wiem, że znamy się dość krótko - powiedziałam zaraz gdy skończyliśmy jeść, chłopak spojrzał się na mnie ze zdziwieniem.- Chciałam się zapytać, czy pojechał byś ze mną na wesele do Polski?
-Nie ma sprawy, a kiedy miało by być?
- 20 kwietnia.
-To się dobrze składa, bo z chłopakami mamy akurat koncert w Warszawie.
-Dziękuje. - Przytuliłam się do chłopaka w podziękowaniu.
Prawie cały dzień spędziliśmy oglądając telewizję, aż zadzwoniła do mnie przyjaciółka z pretensjami, że się do niej nic nie odzywam. Poprosiła mnie, żebym do niej wpadła, bo chce mi o czymś powiedzieć, więc odwiozłam chłopaka do domu i pojechałam do niej.
Drzwi otworzyła mi jej mama.
-Dzień dobry pani Smith. Jest Emma?
-Tak, wejdź. Mówiła, że przyjdziesz, jest u siebie.
Poszłam do przyjaciółki i przywitałam się z nią.
-Marcela nie zgadniesz od kogo dostałam w końcu follow. - Była w skowronkach.
-No od kogo?
-Dean Lemon! - zaśmiałam się do siebie, dziewczyna ma 20 lat a zachowuje się jak dwunastolatka. - Przeczytałam, że za tydzień grają koncert, chodź pójdziemy.
-Emma, dopiero co wzięłam wolne w pracy, jeżeli to będzie w sobote, załatwię sobie ranną zmianę i będę mogła iść.
-Zaraz sprawdzę.
Nie chciałam jej nic mówić, że spotykam się z Kit'em, chciałam, żeby to była niespodzianka.
Wróciłam do domu, i poszłam pod prysznic.
"Kit jest możliwość, żebyś załatwił wejściówki VIP na koncert za tydzień dla mnie i koleżanki? "
"Już się robi, nie ma sprawy słonko"
"Dzięki i dobranoc xx"
Ucieszona zasnęłam.
CDN...
Jestem bardzo ciekawa dalszego ciągu opowiadania!:D Ahh ten Kit!:D
OdpowiedzUsuńPrzy okazji zapraszam do siebie na: http://because-you-live-and-breathe.blogspot.com/ ;) Pozdrawiam!
To jest takie urocze, że o matko...*.*
OdpowiedzUsuń