Tak na wstępie.
Roomie jestem od 8 kwietnia 2013 roku. Trafiłam przypadkowo na ich twitcama, tego właśnie dnia. Patrzyłam na ich wygłupy, pisałam do nich i w końcu usłyszałam "Hello Patka / Patricia. Hello Patricia!" i od tych słów wszystko się zaczeło. Słuchanie piosenek, czytanie o nich. Znalazłam informacje o koncercie. Ucieszyłam się "o tak, przyjadą do Polski" latałam po całym domu i się cieszyłam. Pierwsze co pomyślałam " musze być na tym koncercie, a tata się na pewno zgodzi, bo przecież mam już 18 lat" Przeliczyłam się, nie zgodził się. Nie odzywałam się do niego TYDZIEŃ. W dzień koncertu chodziłam smutna, dla każdego byłam wredna. Potem słuchałam ich coraz więcej, interesowałam się nimi bardziej. Zaczął podobać mi się Dean i Kieran. Nie zwracałam na początku uwagi na Sean'a i Kit'a. Ale na początku maja przemyślałam swoje zachowanie.
Przecież to jest zespół, trzeba traktować ich równo. Potem dowiedziałam się, że mają mieć trase koncertową po Polsce, któregoś dnia napisałam do Kieran'a odpisał mi. Wszelkie próby próśb o follow nie dawały nic. Nadszedł koncert. Najwspanialszy dzień mojego osiemnastoletniego życia. Wtedy przekonałam się, że marzenia mogą się spełnić. Nie byłam przy scenie, stałam na samym końcu. Ale i tak ich widziałam, widziałam pięknego Kit'a, zabawnego Sean'a, ślicznego Kieran'a i najmłodszego i równie wspaniałego Dean'a. Gdy chłopaki do nas wyszli najmniej ludzi stało przy Kicie. Wiecie jak to strasznie mnie zabolało? Jakbym mogła to zabrałabym go do siebie. Jak można nie kochać tak wspaniałego człowieka, który na każdym zdjęciu ze mną wyszedł jakby był zjarany? Potem patrze, przy Sean'ie też bardzo mało osób, ale więcej niż przy niebieskookim brunecie. Podeszłam do niego raz, zrobiłam zdjęcie, dał mi autograf. Byłam też przy Kieran'ie upuścił zdjęcia na których dawali mi autografy. Przeprosił, uśmiechnął się do mnie. Potem śmiał się z mojego dużego markera. Przy Dean'ie spędziłam najmniej czasu. Nie był rozmowny i poza tym było bardzo dużo dziewczyn które sie do niego pchało. Wróciłam do Sean'a zrobiłam sobie jeszcze jedno zdjęcie z nim, jak całuje go w policzek, porozmawialiśmy chwilę, a potem wręczyłam mu kartkę "follow me @malinowapat" powiedział, ze schowa głęboko do kieszeni żeby nie zgubić i obiecał, że dostane follow. poszłam jeszcze szybko do Kit'a miałam mało czasu i przytuliłam go ostatni raz bo zabierał już go ochroniarz. Szybko napisałam Kieran'owi "I love you. Follow me @malinowapat".
Tego dnia uświadomiłam sobie, że zostałam True Roomie Forever. Nigdy nic takiego nie przeżyłam. Po koncercie cały tydzień chodziłam struta, chciało mi się płakać gdy tylko widziałam posty chłopaków jak było świetnie w innych miastach. O Łodzi pisali najmniej. Najmniej było Roomies 28.06. Nie mogłam słuchać ich piosenek, bo to powodowało, że zaraz miałam szklanki w oczach. Teraz już mi przeszło. Wracam czasem wspomnieniami to najwspanialszego dnia. Teraz wiem, że na najbliższy koncert chłopaków pojadę na pewno. Nawet kupie sobie bilet VIP, żeby móc spędzić więcej czasu z "cyc-Kit'em" i "trzema cytrynkam i"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz