Między mną a Kit'em było coraz lepiej. Zakochiwałam się w nim każdego dnia coraz bardziej. Jednak on nie wyglądał na zainteresowanego. Rodzice pytali się mnie dlaczego nie jadę z nimi i po co mi klucze do naszego mieszkania w Polsce. Opowiedziałam mamie z kim idę na ślub, ona się bardzo ucieszyła bo jak jeszcze z nimi mieszkałam wiedziała, że bardzo lubię ten zespół.
-Marcela spakowałaś już wszystko co będzie potrzebne Ci w Polsce?
-Tak mamo, pytałaś się już. Możecie już jechać, chłopaki zaraz po mnie przyjadą.
-A może my z mamą chcielibyśmy poznać twojego wspaniałego Kit'a?
-Ale ja nie chce, żebyście go poznawali teraz!
Rodzicielka zaczęła się śmiać.
-Chodź Jarek, w takim razie jedziemy. Jak tylko będziecie na miejscu zadzwoń do nas. Tutaj masz pieniądze - podała mi do ręki 500 funtów - zamień to, nie pozwalaj aby chłopcy płacili za Ciebie bo to nie ładnie.
-Mamo wiem.
-To pa córeczko.
Rodzice wyszli, nie minęło 15 minut a usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Proszę!
Do mojego mieszkania wparowała cała czwórka chłopaków.
-To co, gotowa na wyprawę z nami?
-Tak! O której będziemy w Polsce?
-Koło 16, coś takiego. - Powiedział najstarszy z chłopaków.
Kit rozejrzał się po pokoju i zapytał gdzie są moje walizki. Jak zobaczył, że mam jedną wielką zaczął się śmiać.
-Dziewczyno co, Ty ze sobą zabrałaś?
-Nie chcesz wiedzieć, oj nie!
Wziął moją walizkę i poszliśmy do auta, na lotnisku było troche dziewczyn które chciały pożegnać chłopaków. Oczywiście zrobili sobie z nimi zdjęcia i dali autografy. Dopiero teraz do mnie dotarło to, że ja już nigdy nie będę musiała prosić się o zdjęcie. W samolocie siedziałam pomiędzy Kit'em a Dean'em, oparłam głowę o ramię bruneta i zasnęłam. Dopiero obudzili mnie jak lądowaliśmy. Polska, moja stara ojczyzna. Gdy tylko wysiedliśmy z samolotu zadzwoniłam do rodziców, że jesteśmy na miejscu, mama przypomniała mi o zamianie funtów na złotówki. Rozejrzałam się w poszukiwaniu chłopaków, to co zobaczyłam bardzo mnie zdziwiło. Chyba z tysiąc dziewczyn przyszło ich zobaczyć. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Podeszłam do Kit'a i od razu usłyszałam jak niektóre dziewczyny w moim ojczystym języku pytają się na przemian kim jestem. Nie za bardzo były zadowolone moją osobą. Wyszeptałam do ucha brunetowi, żeby powiedział po polsku "kocham was wszystkich" ten zrobił to kalecząc polski. Na te słowa wszystkie zaczęły piszczeć. Chłopak poprosił mnie abym przeprosiła wszystkich ale jest zmęczony i powiedziała, że nie może sie już doczekać jutrzejszego koncertu. Dziewczyny zdziwiły się tego jak idealnie powiedziałam te słowa po polsku. Pojechaliśmy do hotelu, nie był on luksusowy. Wynajęte zostały 2 pokoje, jeden dla mnie i dla Kit'a i jeden dla braci Lemon.
-To co chłopaki pokazać wam troche Warszawy? - nie powiem, sama jej nie znałam, ale mi łatwiej jest się po niej poruszać.
-Wieczorem Marcela. Pójdziemy na jakąś imprezę?
-Dajcie mi internet to zobacze gdzie co jest.
Po pół godzinie szukania znalazłam fajny klub w którym na pewno będziemy się świetnie bawić. Zamówiliśmy jedzenie i poszłam się szykować na dzisiejszy wieczór. Wyprostowałam włosy i ubrałam
się, zakładając pierwszy raz przy chłopaku obcas, idealnie umalowana wyszłam do pokoju.
-No już myślałem, że nigdy Cię na wysokim obcasie nie zobaczę. Odkąd się znamy nigdy nie zakładałaś.
-A no, widzisz. Ludzie się zmieniają. -Uśmiechnęłam się do chłopaka.
-Ładnie wyglądasz.
-Dzięki.
-Gotowi? - do pokoju wparowali chłopcy. -Łoł Marcela, jak nie Ty!
Zaśmiałam się i złapałam za torebkę.
-Idziemy?
Wychodząc z hotelu złapałam taksówkę i podałam kierowcy adres. Potem zapłaciłam za nią i weszliśmy do klubu. Prawie całą noc przetańczyłam z brunetem, przy wolnych przytulaliśmy się do siebie. Nie powiem bardzo mi się to podobało. O 2 wróciliśmy do hotelu, zadzwoniłam do przyjaciółki, że już za dwa dni się zobaczymy. Nie była na mnie zła, że ją obudziłam.Wzięłam szybki prysznic i ubrana w piżamę położyłam się do łóżka, po chwili też wrócił do pokoju Kit i poszedł pod prysznic. Zanim wszedł do pokoju zdążyłam już zasnąć. Nad ranem obudziła mnie burza, spojrzałam na zegarek "4.30" Rozejrzałam się po pomieszczeniu i zobaczyłam pochrapującego bruneta. Weszłam do łazienki, obmyłam twarz i spojrzałam w lustro i zobaczyłam podpuchniete oczy. No świetnie, ciekawa jestem czym to zakryje. Wróciłam do łóżka, przez to, że grzmiało i strasznie się błyskało nie mogłam zasnąć. Tak, należe do osób bojących się burzy. Weszłam na twittera w telefonie i przejrzałam kilka interancje. Znalazłam tam tweeta po polsku "@Marcela_xx dziękuje za to co powiedziałaś dzisiaj na lotnisku. Mam nadzieje, że zobaczymy się jutro"
Skuliłam się na łóżku i próbowałam zasnąć.
-Jezu dziewczyno, mogłabyś się przestać kręcić?
-Nie, bo jest burza, a ja się boje.
-To chodź tutaj się do mnie przytulić i idziemy spać.
Z uśmiechem przytuliłam się do chłopaka kładąc głowę na jego torsie.
-Dziękuje.
Tak spaliśmy do 12 póki nie obudzili nas chłopaki pukając do pokoju
Wstałam i otworzyłam im drzwi, bracia wparowali do pokoju mówiąc, że o za godzine mamy iść do empiku.
Ubrałam się szybko,
Chwile przed 13 byliśmy na miejscu. Stałam z boku patrząc jak są przytulani przez fanki.
-Cześć Marcela. Pewnie mnie nie wiesz kim jesteś, ale dziękuje za to co wczoraj powiedziałaś.
Właczyłam szybko telefon i pokazałam jej tweeta.
-Tak to ja. Amanda
-Miło mi Cię poznać
-Marcela, mogłabym sobie zrobić z tobą zdjęcie?
-Pierwszy raz spotykam się z czymś takim. Ale no dobrze.
-Jak to jest, że mówisz tak perfekcyjnie po polsku?
-Urodziłam się tutaj, mieszkałam przez 10 lat, a potem przeprowadziłam się do Anglii.
-Ale fajnie! Opowiesz mi jak poznałaś chłopców?
-Przypadkiem. Wywróciłam się na pasach i Kit mnie złapał, zaprosił na kawę, lecz ja odmówiłam, bo chwle wcześniej zostałam ochlapana przez auto.
-Też bym tak chciała.
-Amanda wiesz co, idę się przejść po sklepach, bo zanudze się tutaj.
Dziewczyna pożegnała się ze mną na buzi w policzek i podeszła do chłopaków. Bardzo spodobały mi się jedne buty, więc postanowiłam je kupić. Koło 16 wróciliśmy do hotelu, ale od razu poszliśmy do restauracji na obiad. Poleciłam chłopakom pierogi z mięsem, czerwony barszcz i bigos. Każdy wybrał coś innego, ja sama kupiłam sobie tylko sałatkę i poszłam do pokoju. Zadzwoniłam do przyjaciółki i rozmawiałyśmy dobre półtorej godziny. Poprawiłam makijaż i pojechaliśmy do klubu. Najpierw spotkanie VIP potem koncert. Dziewczyny narobiły takiego pisku, że aż zaczęłam współczuć chłopakom. Towarzystwa dotrzymywał mi Robbie. Śmialiśmy się i tweetowaliśmy do siebie.
Chłopaki pojechali jeszcze na after party, ale ja wróciłam już do hotelu, za nim wrócili już spałam. Rano spakowaliśmy się, odstawiliśmy chłopaków na samolot i przyjechał po nas tata panny młodej. Po 2 godzinach byliśmy już w Łodzi. Wujo Robert odstawił nas pod domu, pokazałam Kit'owi to jak kiedyś w Polsce mieszkałam. Co rok w wakacje przyjeżdżałam tutaj na miesiąc więc w moim pokoju były plakaty chłopaków z Room'u. Zaczął się ze mnie śmiać i nazwał mnie swoją najwspanialszą fanką. Przytuliłam go i wyciągnęłam na zakupy do sklepu. Wróciliśmy o 21 do domu i zadzwoniłam do Julii aby wpadła. Kit nie miał nic przeciwko temu, otworzyliśmy sobie po piwie i włączyliśmy film. Przyjaciółka wyszła po 1 a ja rozłożyłam łóżko w moim pokoju dla Kit'a a sama poszłam spać do sypialni rodziców.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz