czwartek, 25 lipca 2013

#7 Opowiadanie z Kit'em

*Dzień imprezy urodzinowej chłopaków*
Emma przyszła po mnie zaraz po pracy którą skończyłam o 15 i poszłyśmy kupić prezent chłopakom i przy okazji też uzupełniające lodówkę. Po 18 wróciłyśmy do mnie do domu i zaczęłyśmy się szykować. Prysznic, malowanie, ubieranie. Ja postawiłam na wygodę, Em ubrała się w małą czarną i neonowe szpilki.
Zeszło nam do 20:30, więc zaproponowałam dziewczynie aby zrobić zapiekanki, bo jak zwykle prawie dzisiaj nic nie jadłam. Z tego co mówił mi Kit nie będzie tylko naszej szóstki, ale także Robbie, Ashley i jakaś ich grupka przyjaciół.
Bawiłam się telefonem i gdy miałam zamiar odwiedzić Twitter'a dostałam wiadomość:
"Za pięć minut jesteśmy, wychodź to pojedziemy po Emmę"
Zabrałyśmy torebki, założyłyśmy buty, kurtki i wyszłyśmy z domu. Dwa razy zdążyłam sprawdzić czy są na pewno zamknięte zanim podjechali chłopcy. Byli czarnym busem, podobnym do tego którym poruszaliśmy się w Polsce.
-Cześć ślicznotki, myślałem, że dopiero mamy jechać po Emme - Dean spojrzał się na nas ze zdziwieniem.
-Hej wszystkim! - pomachałam chłopakom - za dużo was tutaj. Robbie siedział sam więc dosiadłam się do niego, a do Emmy dosiadł się Kieran. Przez całą drogę dokuczałam sobie z Robbim. Widziałam go dwa razy, a już go bardzo polubiłam. Był zawsze roześmiany. Pod klubem znaleźliśmy się troche po 21, gdzie czekali już na nas inni znajomi chłopaków. Bez problemu weszliśmy do środka, ponieważ chłopaki chyba musieli znać się z ochroniarzem. Wszyscy pili oprócz mnie, ktoś musiał prowadzić, a przecież to wiadome, że za zdrowie braci muszą się napić. Wręczyłam wraz z Emmą prezenty chłopakom i poszliśmy się bawić. Bardzo mało czasu spędzałam z Kit'em, głównie dlatego, że pił z kolegami. Koło północy poprosiłam go aby trochę przystopował bo już jest za bardzo narąbany, nie chciał mnie posłuchać, jeżeli tak dalej będzie to dla niego zaraz zabawa się skończy.
-Kit, koniec.
-nikt, nie będzie mi nic zabraniał.
Emma i pozostałe dziewczyny, czyli Vicky, Cleo i Pam zobaczyły moje zdenerwowanie i postanowiły wziąć mnie na parkiet. Em jako jedyna wiedziała, że Kit jest moim chłopakiem, postanowiłam się przewietrzyć. Zabrałam ze sobą torebkę i pooddychałam świeżym powietrzem, póki przed klub nie wyszedł Kit odpalając papierosa, zmroziłam go wzrokiem lecz on sobie nic z tego nie robił, chłopaki ledwo stali na nogach. Podeszłam do busa otwierając sobie drzwi i usiadłam tam. Kocham go, mieliśmy dzisiaj powiedzieć o nas chłopakom a on udaje, że mnie nie zna. Gdy chłopaki zniknęli mi z zasięgu wzroku napisałam sms'a do Emmy aby poprosiła Robbiego żeby do mnie wyszedł.
-No co tam? - zagadał zaraz jak podszedł.
-Jesteś chyba najtrzeźwiejszy z nich, więc zacznij ich zbierać do auta, to nie powinno być trudne. Ty weźmiesz Kit'a, Em przyprowadzi Kieran'a ja się pozostałymi. 
Pewnym krokiem weszliśmy do środka, znalazłam Em, na kolanach Kieran'a i wyszeptałam jej że czas się zbierać. Największe opory stawiał oczywiście mój chłopak, Sean'a bez problemu namówiłam na powrót, z Dean'em było nieco trudniej, Ash i Reece wyszedł o własnych siłach. Postanowiłam, że nie będę odwoziła nikogo tylko pojedziemy prosto do mnie. Trzy sypialnie i kanape muszą chłopakom wystarczyć. Emme na prośbę ulokowałam w gościnnym pokoju z Kieranem, do swojego pokoju wpuściłam Robbie'go i Sean'a a na kanapie Kit'a z Ash'em a sypialni Dean'a z Reece'm. Rano nie odezwe się nawet słowem do Kit'a. Korzystając z dużego łóżka cała nasza trójka mogła się na nim bez problemu położyć. Zarządziliśmy zero przytulania, zero chrapania bo inaczej wypad z łóżka, mnie umieścili na samym środku. Chłopcy zasnęli od razu lecz mnie męczyło zachowanie Kit'a. Wiem, że nie jesteśmy ze sobą długo bo to dopiero tydzień, ale nie rozumiałam jego postępowania. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest już 3 , nastawiłam budzik na 10 i poszłam spać.
Gdy tylko usłyszałam znajomą mi piosenkę sięgnęłam po telefon i wyłączyłam dźwięk, wygramoliłam się z łóżka nie budząc chłopaków, poszłam pod prysznic zabierając ze sobą przy okazji ubrania
 i się ogarnęłam.
Zeszłam na dół i zaczęłam robić naleśniki, to najlepszy posiłek dla tak licznej grupy, gdy już wszystko usmażyłam zaczęłam budzić ludzi, na pierwszy ogień poszła Em, potem Sean i Robbie, następnie Dean, Reece i Kieran i jako ostatnich obudziłam Ash'a i Kit'a.
Jako, że mój stół mógł zmieścić tylko osiem osób stanęłam na boku i zaczęłam konsumować naszykowanie przeze mnie śniadanie. Gdy każdy się rozszedł w jadalni został mój chłopak. Jak najszybciej chciałam opuścić pomieszczenie.
-Marcela, czekaj, o co Ci chodzi?
-Nie odzywaj się do mnie, nie chce z tobą rozmawiać. - Wyszłam z pomieszczenia zostawiając go samego.
-Nie chce być niemiła, ale zaraz idę do pracy.
Razem z resztą opuściłam dom, pożegnałam się ze wszystkimi i ruszyłam na pieszo do pracy, nie chciało mi się odpalać auta ani jechać autobusem. W pracy ciągle pisał do mnie Kit, nie odpowiedziałam mu na żadną wiadomość. Dzisiaj zaczynałam zmiane o 12 a kończyłam o 18 czyli jak wróce do domu będę miała czas aby sprzątnąć i nawet zrobić sobie kolacje i odrobić lekcje które odpuściłam sobie od jakiegoś czasu, lecz wszystkie moje plany zepsuł Kit przychodząc do mnie.
-Po co przyszedłeś?
-Chciałbym wyjaśnić pewną sprawę.
-A mianowicie?
-Czemu się do mnie nie odzywasz? Co Ci takiego zrobiłem?
-Co mieliśmy zrobić wczoraj w klubie? Pokazać im, że jesteśmy razem, Ty nawet ani jeden raz ze mną nie zatańczyłeś, miałeś mnie totalnie gdzieś, poprosiłam Cię żebyś przystopował z piciem, a Ty, że mam Ci nie rozkazywać.
-I o to cała ta akcja?
-Jeszcze potem jak wyszedłeś z klubu, dlaczego ja nie wiem nic, że palisz? Patrzyłeś się w moją strone, siedziałam sama w aucie, a Ty co? skończyłeś jarać i już Cię nie było. Gdyby nie Robbie i dziewczyny to pewnie bym siedziała cały wieczór w aucie.
-Marcela, znamy się dopiero 3 miesiące, jesteśmy ze sobą niecały tydzień, a zachowujesz się jakby... jakbyśmy byli małżeństwem albo parą z nie wiadomo jak długim stażem.
-To jak Ci się coś kurwa nie podoba to stąd wyjdź.
Miałam nadzieje, że zostanie lecz on założył kurtkę i wyszedł. Oklapłam na kanapie i zaczęłam płakać, zadzwoniłam do Emmy, żeby przyjechała i ze mną posiedziała. Miałam ochotę się upić do nieprzytomności.
CDN...

1 komentarz: