niedziela, 20 października 2013

#16 Opowiadanie z Kit'em

Nie tylko to była romantyczna kąpiel ale i także pełna namiętności noc, szczerze powiem, że nigdy nie czułam się tak wspaniale. Rozszerzyłam powieki i zobaczyłam jak niebieskooki chłopak patrzy się na mnie.
-dziękuje Ci za najwspanialszy prezent jaki kiedykolwiek dostałem.
-Nigdy bym nie powiedziała, że to może być tak przyjemne, robiłam to pierwszy raz po tej okropnej nocy i nie miałam, z tym żadnych wspomnień - pocałowałam chłopaka w policzek.
-teraz zapraszam Cię na śniadanie.
Ubrałam się, związałam włosy w wysoką kitkę i zeszliśmy na dół.  Dzisiaj zamówiliśmy naleśniki z owocami polane sosem czekoladowym. Potem poszliśmy na plaże, już miałam brązowozłotą skórę od opalania ale postanowiłam jeszcze korzystać z tutejszego słońca. Kit bez przerwy robił mi różne zdjęcia ze śmiesznymi minami. Nie mogło też zabraknąć jego i naszych wspólnych fotek. Potem wróciliśmy do hotelu. Jeszcze troche słońca a dostałabym udaru, Kit w porównaniu do mnie wchodził do wody. Zjedliśmy obiadokolacje i rozłożylismy sie na kanapie oglądając jakieś seriale. Rozmawiałam troche z rodzicami, a potem wspólnie z Kitem zadzwoniliśmy do chłopaków. Skarżyli się, że w Londynie pada.
Dzień za dniem coraz szybciej mijał, kolorowe drinki, plaża, basen. Ostatniego dnia przed wyjazdem spakowaliśmy swoje rzeczy i poszliśmy zwiedzać okolice.
-Marcela, wykorzystajmy tą ostatnią noc tak jak w moje urodziny.  - zasugerował, a w sumie bardziej poprosił Kit.
-ale teraz Ty szykujesz mi kąpiel i dodatkowo dochodzi do tego masaż.
-dobrze - pocałował mnie w usta i poszedł do łazienki.

Następnego dnia wczesna pobudka, śniadanie i na samolot. Znów przespałam cały lot. Już, wiem, że będę tęsknić za tym słońcem, teraz pora wrócić do pracy i zająć się życiem codziennym. Chłopaki będą pisać nowe piosenki, co oznacza, że znów Kit, będzie chodził na próby.
-Kit, za ile będzie Sean? - wymamrotałam zaspana, gdy czekaliśmy aż nasz kolega w końcu po nas podjedzie.
-Marcela wiesz jaki on jest, uwielbia się spóźniać. - brunet podszedł do mnie i pocałował w czoło.
-Jak za 5 minut go nie będzie to ide na taksówkę.
Chłopak wziął telefon i wykręcił do przyjaciela.

W końcu w domu, nie ma nic lepszego od własnego kąta. Widziałam, że mama podczas mojej nieobecności nie tylko podlewała kwiaty ale także sprzątała. Kocham ją za wszystko co dla mnie robi. Rozpakowałam torbę i od razu przyszykowałam pranie, w międzyczasie poszłam na zakupy i zrobiłam sobie kolacje.
Kit nie odezwał się do mnie przez cały dzień, stawiam, że zajął się z chłopakami rozmową i zapomniał o mnie. Moje łóżko wydawało się takie duże, jak nigdy, przez ostatnie dwa tygodnie spałam przecież z Kit'em. Przebrana w piżamę ułożyłam sobie poduszki zmniejszając przestrzeń na nim. Nie wiem jak teraz poradzę sobie sama w tym wielkim domu.
Rano obudził mnie budzik, czas wrócić do codzienności, zwlekłam się z łóżka i jak zwykle założyłam czarną koszulkę do pracy. Pogoda za oknem była straszna, może nie padało ale było pochmurnie. Złapałam za kluczyki od auta i pojechałam do pracy.
-witamy naszą wczasowiczkę. - zagadał mój szef na przywitanie
-Dobry.
Zajęłam się pracą i nie myślałam o niczym, nawet o tym, że Kit się jeszcze do mnie nie odezwał.

CDN.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

#15 Opowiadanie z Kit'em

Recepcjonistka powiedziała nam gdzie znajdziemy najlepszą dyskotekę w okolicy. Powolnym krokiem szliśmy w jej kierunku. Nie śpieszyło nam się, rozglądaliśmy się po okolicy aby dostrzec jak najwięcej. Kroczyliśmy ulicą trzymając się za rękę. Pomyśleć, że w przeciągu ponad pół roku moje życie się tak zmieniło. Skończyłam szkołę, mam chłopaka, przyjaciółkę, rodzice mieszkają niedaleko. Teraz jak wrócę będę musiała rozejrzeć się za lepszą pracą, bo jednak ta nie jest dla mnie wystarczająca. Chciałabym już zupełnie przejść na swoją własną kieszeń. Ale dlaczego ja teraz o tym myśle.. Teraz najważniejszą rzeczą jest się dobrze bawić. Gdy usłyszałam głośną muzykę domyśliłam się, ze klub jest już blisko. Ścisnęłam chłopakowi mocniej dłoń i poszliśmy ustawić się w kolejce po bilet. Na nasze szczęście nie była ona duża, za nami dopiero zaczęło zbierać się więcej osób.Po chwili znaleźliśmy się już w środku. Pierwszą rzeczą jaką zrobiliśmy to było zamówienie drinków, nie pozwoliłam chłopakowi kupić sobie piwa, bo je może pić będą w Londynie a nie na wakacjach. Po wypiciu jednego drinka już czułam jak po całym moim ciele rozchodzi się alkohol. 
-Kit chodź zatańczyć.- od ponad 10 minut probowalam wyciagnac chlopaka na parkiet.
-ile razy mam ci mówić że nie umiem tańczyć?
-nie to nie idę sama. - wstalam od stolu i poszlam na srodek sali. Rozejrzalam sie dookola i zobaczylam chlopaka ktory wpatrywal sie we mnie. Staralam nie zawracac sobie nim glowy bo w koncu jestem tu z Kit'em ale jezeli do mnie podejdzie to zatancze z nim. Spojrzalam sie na basiste a on siedzial i pil drinka, nawet sie na mnie nie patrzyl bo byl zajety swoim telefonem.
-co taka ladna dziewczyna robi tutaj sama?
-nie jestem sama, tylko z chlopakiem. Ale on nie lubi tanczyc.
-to mam nadzieje, ze nie bedzie mial mi za zle jezeli go w tym zastapie?
-jesli bedziesz trzymal rece przy sobie to nie.
Chlopak zasmial sie, byl blondynem o niebieskich oczach, nie wygladal na tubylca, raczej tez tak jak my przyjechal na wakacje, nawet mozna bylo w jego glosie uslyszec zpolski akcent.
-jestes z Polski? - zapytalam chlopaka.
-wow, skad wiedzialas?
-tak sie sklada ze tez jestem polka - powiedzialam po Polsku- ale mieszkam w anglii od 10 lat i tego akcentu nie da sie wylapac.
-wiesz co, ja sie juz bede zbieral - wypalił po chwili. Nie wiedzialam dlaczego tak nagle odszedl poki nie poczulam cieplych rąk Kit'a na swoim brzuchu.
-wystraszyles mi kolege. - powiedzialam udawajac obrazona.
-przepraszam . Pocalowal mnie tuż pod uchem. - jak wczesniej nie chcialo mi sie isc na plaże tak teraz mam wielka ochote. Idziemy?
-mielismy potanczyc, zabalowac ale widze ze z tego nic nie bedzie wiec chodz.
Plaża byla niedaleko, piasek był nadal cieply, od slonca ktore caly dzien nagrzewalo go do wysokiej temperatury.  Juz na samym poczatku szlam po nim bez butow, a gdy doszlam do oceanu poczulam roznice temperatury. 
-nie wiem jak Ty ale ja mam ochote sie wykąpac. - uslyszalam za soba chlopaka, gdy sie odwrocilam zdejmowal juz spodenki. 
-Kit ale ja nie mam kostiumu!
-nie musisz go wcale mieć. Weź przykład ze mnie.
Chłopak wszedł do wody w samych bokserkach i stanął do mnie tyłem. Raz się żyje pomyślałam i rzucilam torbe na piach, szybkim ruchem zdjęłam sukienke majac nadzieje, ze w świetle księżyca Kit nie zauważy moich blizn ktorych tak bardzo sie wstydzilam. Wchodziłam do wody coraz to głebiej aby moc znaleźć sie blisko ukochanego. Przytuliłam się do chłopaka, a on sie odwrocil i zlapał mnie za biodra. 
-przysunęlam sie do niego tak aby nie mogł zobaczyć mojego brzucha bo az tak gleboko jeszcze nie weszlismy. -wiesz, ze Cie kocham? - wyszeptał mi do ucha - nie obchodzi mnie to, ze masz blizny, moglabys nawet mieć coś o wiele gorszego, to i tak bede cie kochał tak samo. Nie musisz się ich przy mnie wstydzić. - spojrzał mi prosto w oczy i czule pocalowal.
-to nie chodzi o to jak wygladaja tylko jakie wspomnienia ze soba niosa.
-wiesz o tym doskonale, ze mozesz mi o wszystkim powiedzieć. Zaufaj mi.
-wiem, w hotelu Ci powiem.
Jeszcze troche czasu spedzilismy w wodzie potem ubralam sukienke na mokra bielizne i zaczelismy wracac do domu, sandałki obtarły mi nogi przez co kazdy krok bolal strasznie. Niespodziewanie Kit wziąl mnie na rece i w taki sposob wrocilismy do hotelu. Ludzi na ulicy nie bylo, mieszkańcy pewnie śpią a turyści albo są w pokojach hotelowych albo się bawią. Wjechaliśmy windą na nasze piętro i za chwile znalezlismy sie w naszym pokoju. Gdy Kit mnie odstawił zdjelam sandalki z nog i poszlam do łazienki umyć się od piachu. Jak tylko wyszlam z kabiny zorientowalam się ze nie zabralam ze soba piżamy, owinieta w recznik wyszlam do naszej sypialni, Kit stał uśmiechnięty od ucha do ucha trzymając w dłoni moją satynową koszule nocną. Podeszłam do niego chcąc odzyskać swoją wlasność, a on wykorzystał moja naiwność przyciagnął mnie do siebie i pocałował kładąc na lóżko.
-Kit daj mi się chociaż ubrać w piżame. - wypowiedzialam gdy tylko udalo mi się oderwac od chłopaka, zamiast odpowiedzi jego usta znow znalazly sie na moich, co chyba miało oznaczać ze on ma inne plany. Podsunął mnie wyżej, a ja w tym momencie zdjęłam z niego koszulkę. Wiedziałam, że jeśli pozwole mu na kolejny krok dzisiejszej nocy stanie się coś co chciałam wykorzystać jako prezent urodzinowy.
-Kit prosze przestań, nie chce tego robić.
- dobrze - widzialam w jego oczach smutek, rozczarowanie. Tak, właśnie to była moja zemsta, mogłam zagrać w to dłużej ale wiedziałam, że może być już nawet dla mnie za późno i moje pożądanie by przejelo prowadzenie.Kit poszedł pod prysznic a ja w tym czasie zzałozyłam majtki i piżame. Polozyłam sie do łóżka i czekałam aż do mnie wróci, gdy tylko drzwi od łazienki się otworzyły spojrzalam na chlopaka i szeroko się uśmiechnęłam. Może jego figura nie była podobna do tych ktorych uważają za greckich bogów, ale dla mnie był idealny, bo w końcu nie liczy się to co jest na zewnątrz lecz w środku.
-a więc chcesz mi powiedzieć skąd to masz? - wypowiadajac te słowa podciągnął moją koszule nocną tak, że było widać najniżej ułożoną blizne.
Opowiedziałam mu wszystko co stało się tamtej nocy, a on mnie do siebie mocno przytulił.

Następnego dnia poszliśmy nad hotelowy basen i popijaliśmy drinki, gdy tylko uwolniłam się od chłopaka na moment mowiac mu ze ide do łazienki poszlam do recepcji zapytać się czy jest możliwość zamówienia na jutro torta, szampana na jutrzejszy wieczór. Dziewczyna powiedziała, ze zrobią wszystko co w ich mocy. Poprosilam ją aby nie wspominała o tym przy moim chlopaku. Miałam zamiar udawać przez cały dzień, ze zapomniałam o jego urodzinach, a dopiero wieczorem uświadomić, że to bylo specjalnie.
-Kicior, ide na zakupy, wiem, ze tego nie lubisz wiec zostań i pogadaj sobie z chlopakami. - ucieszyl sie z tego ze nie musi isc ze mna, wiec mialam teraz mozliwosc kupienia mu prezentu. Kiedyś mowił mi, ze zepsuł mu sie zegarek, a nie ma czasu, raczej chceci, zeby isc do naprawic, więc postanowiłam, ze dostanie nowy w prezencie ode mnie. Rozejrzalam sie po paru sklepach i znalazlam ladny i prawdziwy zegarek Calvin'a Klein'a sobie kupilam jeszcze jakas sukienke, bo przeciez nie moglam wrocic z pustymi rękowa, rodzinie i przyjaciolom nakupowalam roznych pamiatek.
Po dwoch godzinach wrocilam do hotelu, zostawiajac w recepcji prezent dla chlopaka, mieli go przyniesc wraz z tortem i szampanem jutro po poludniu pod nasza nieobecnosc.
Wieczor zlecial nam na ogladaniu filmow i przytulaniu sie. Opowiadal mi troche co slychac u chlopakow. 
Rano obudzilam sie wczesniej niz Kit i przebralam sie w kostium i zeszlam na sniadanie bez chlopaka, wraz z z recepcjonistka wymienilysmy sie szczerymi usmiechami, po czym poszlam na sniadanie. Potem na basen. Po niecalycg dwoch godzinach lezenia i popijania drinkow przyszedł Kit, poinformowany o tym gdzie jestem przez kogoś z personelu.
-dlaczego mi nie powiedzialas ze idziesz na basen?
-po co skoro spałeś?
-to bym poszedl wtedy z tobą.
Nie odpowiedzialam chlopakowi nic, on polozyl sie obok na leżaku i czerpał radość ze slońca. Poinformowalam chlopaka ze ide do lazienki natomiast znow poszlam do recepcji. Powiedzialam, ze wrocimy kolo 17 spowrotem do hotelu. Zawolalam chlopaka zeby poszedl ze mna na gore, zebysmy mogli pojsc pozwiedzac troche wyspe, a potem na obiad. Widoki byly piekne, słońce grzało, a ja już wiedzialam, ze bedzie mi tego strasznie brakowalo.
-Marcela, co Ci dzisiaj jest? Zachowujesz się tak jakbyś była na mnie obrażona.
-ale nie jestem, wydaje Ci sie tylko. . Pocalowalam go w policzek i wyjelam telefon aby moc zrobic mu zdjecie. Gdy spojrzalam na zegarek i zobaczylam ze dochodzi 5 po poludniu zaproponowalam powrot do hotelu. Znow dyskretny usmiech i kiwniecie glowa ze wszystko gotowe, zadowolona, pociągnęlam chlopaka do naszego pokoju. Gdy otworzyłam drzwi to co zauwazylam przeroslo moje oczekiwania, oprocz tortu ktory byl bardzo śliczny zobaczyłam jeszcze truskawki w czekoladzie, szampana i prezent ode mnie oraz nasze zdjecie w ramce o ktorym nie mialam zielonego pojecia.
.wszystkiego najlepszego kochanie - powiedzialam i zaraz wpiłam sie w usta chlopaka. 
-kiedy Ty to wszystko zrobiłaś? 
-niech Cię to nie interesuje, mialam swoich pomocnikow- pokazalam mu jezyk i podalam prezent. Sama z ciekawosci patrzac na zdjecie ktore Kit dostał od chlopakow, bardzo ciekawilo mnie to w jaki sposob ono sie tutaj znalazlo. Kit zdmuchnal swieczki, pokroil tort a gdy go zjedlismy otworzyl szampana i uwiedlismy na kanapie popijajac go i czestujac sie na zmiane truskawkami w czekoladzie. 
Po tym naszykowalam chlopakowi goraca kąpiel i ku jego zaskoczeniu była ona w moim towarzystwie. 




Przepraszam za  brak znakow polskich ale pisalam w pospiechu na tablecie
Przepraszam, ze znow z opoznieniem, ale nie mam czasu za  bardzo.
@weroloszka ciesze sie twoim szczesciem razem z toba <3

wtorek, 13 sierpnia 2013

#14 Opowiadanie z Kit'em

Pobyt w Polsce szybko zleciał, z Kit'em co najmniej raz dziennie rozmawialiśmy przez skype. Nie powiedziałam mu o tym pocałunku i udało mi się poprosić Emmę, żeby też zatrzymała to dla siebie. Następne dwa tygodnie wakacji zleciały szybko. Praca, dom, praca, dom. Chłopcy koncertowali więc zbyt często nie widziałyśmy się z nimi. Gdy miałam wolne to jechałam z Emmą na ich występ a potem zaraz wracałam do domu. Teraz zostało parę dni do naszego wyjazdu na Malediwy. Lot mamy zarezerwowany na 3 sierpnia. Czyli urodziny chłopaka spędzimy w ciepłych krajach.
-Em przyjedź do mnie i pomóż mi się spakować.
-Dziewczyno nie umiesz sama?
-Nie, bo nie wiem co mam ze sobą zabrać tam.
-To najpierw chodź na zakupy a potem sie spakujemy.
-To o 15 przyjedź pod kawiarnie to pójdziemy prosto do galerii.
-MARCELA WRACAJ DO PRACY!
-Dobra już musze kończyć słyszysz szefa.- powiedziałam do przyjaciółki i się rozłączyłam-  juz ide Joe. Przecież i tak nie ma nikogo teraz, więc nie wiem o co Ci chodzi.
-Jeszcze jeden taki numer a na prawde Cię wyleje.
Zaczęłam wycierać pucharki do lodów ściereczką. Dwie godziny później przez drzwi przeszła moja przyjaciółka. Poszła się przebrać i mogłyśmy iść na zakupy. Podstawową rzeczą jaką szukałam był kostium kąpielowy. Po dłuższym czasie znalazłam. Był on szary w czerwone cienkie paski. Potem kupiłyśmy jeszcze pare lekkich sukienek i poszłyśmy do nie.
"tęsknie za tobą" odczytałam sms'a od chłopaka gdy przechodziłam przez drzwi do domu, dzisiaj mieli ostatni koncert trasy "3 Brothers, 1 Kit"
Pakowanie zajęło nam bardzo dużo czasu i zanim to zrobiłyśmy było po 10. Koleżanka zamówiła taksówkę i wróciła do domu, a ja w tym czasie poszłam pod prysznic i położyłam sie spać. Dostałam jeszcze na dobranoc sms'a od Kit'a który życzył mi udanej nocy.

*Nazajutrz*
W szybkim tempie zabrałam walizki i zeszłam na dół.
-Marcela jesteś już gotowa?- Kit wszedł do domu nawet nie pukając jak to ostatnio miał w zwyczaju. - Zostaw te walizki i pozwól mi je wziąć.
Postawiłam ją i z uśmiechem na ustach podeszłam do chłopaka - tęskniłam - pocałowałam go i obejrzałam całe mieszkanie czy wszystkie okna są zamknięte, a żaluzje zasłonięte. Włączyłam alarm i gdy wyszliśmy zakluczyłam drzwi, na wszystkie możliwe zamki.
-Tacy to mają dobrze, jadą sobie nie wiadomo gdzie, a my tu będziemy siedzieć i się nudzić. - powiedział Sean gdy siedzieliśmy już w aucie.
-Nie marudź, tylko prowadź. Tak poza tym, to był tylko i wyłącznie wasz wybór.
-Nie chcemy wam psuć romantycznego wyjazdu. - spojrzał się na mnie za pomocą wstecznego lusterka. - A ty kawalerze, wiesz, że nie chce być jeszcze wujkiem. - wskazał na mojego chłopaka palcem. Zaczęłam się głośno śmiać, dobry humor dopisywał nam przez całą drogę, później na lotnisku przeszliśmy dość szybko odprawę i zaraz siedzieliśmy na pokładzie. Po męczących godzinach w końcu wylądowaliśmy bez żadnych problemów. Tutaj była dopiero 8 rano.
-Idziemy się zameldować, do pokoju i na plaże! - zarządziłam gdy podjechaliśmy pod hotel. Pociągnęłam ze sobą jeden z moich bagaży, a Kit zajął się resztą.
-Marcela, może nad basenem? Będzie chłodniej, jest barek a z chęcią bym się czegoś napił.
-Nie. Dobra idę pod prysznic, zakładam kostium i ty robisz to samo, w tym czasie ja rozpakuje rzeczy. 
-Maruda. To idź to ja też rozpakuje swoje.
Zabrałam ze sobą to co najpotrzebniejsze i poszłam do łazienki. Obmyłam się letnią wodą i jak nowo narodzona opuściłam kabinę. Założyłam na siebie różowy jednoczęściowy kostium w paski bez pleców który idealnie pasował teraz do mojej jasnej karnacji i beżowe szorty. W Londynie nie mieliśmy okazji się poopalać a ja nie jestem fanką solarium. Powiesiłam ręcznik na haczyku i wróciłam do chłopaka, który leżał na łóżku.
-No i co ja mam teraz z tobą zrobić? - wyszeptałam sama do siebie.
-Położyć się koło mnie. - usłyszałam cichy głos chłopaka.
-Myślałam, że śpisz! Marsz do łazienki.
Po 15 minutach namawiania w końcu poszedł a ja mogłam zająć się układaniem rzeczy w komodzie.
Nie mieliśmy apartamentu, ale nasz pokój hotelowy składał się z salonu, sypialni i łazienki. Wszystko było w jasnych beżach. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam nieziemski widok na morze. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam to było zdjęcie i wysłanie go do Emmy z podpisem "pozdrowienia znad gorących wysp Mar&Kit"
Gdy chłopak wyszedł zabrałam ze sobą torbę z telefonami, portfelami, aparat i jakieś kremy. Ręczniki wzięliśmy w ręce, a w recepcji poprosiliśmy o koc i parawan. Dali nam wszystko bez żadnego problemu.
Po 10 minutach spacerku byliśmy już na plaży, rozłożyliśmy wszystko i położyłam się na brzuchu czując pierwsze promienie słońca które padały na moje plecy.
-Kochanie, spójrz się na mnie i uśmiechnij się.  - zrobiłam to co chłopak mi kazał i cynkął fotkę, zaraz następnie położył się obok. - może posmarować Ci plecki?
-A byłbyś taki kochany?
-Dla Ciebie wszystko. - posłał mi całusa i zaczął wsmarowywać krem w moje ciało. Potem ja też musiałam go wysmarować. Więcej było zabawy niż korzyści. Po chwili cała byłam i tak w piasku. Kit wziął mnie na ręce i wszedł z wielkim uśmiechem na twarzy do wody mimo moich protestów.
-Nie odzywam się do Ciebie! - gdy tylko mnie puścił poszłam z powrotem na koc.   - tak chcesz się bawić, zobaczymy w nocy - powiedziałam do sobie po polsku.
-Oj Marcela nie obrażaj się, przecież po to tu przyjechaliśmy.
Gdy on mówił przedrzeźniałam go w swoim ojczystym języku. Zdenerwowany wziął portfel i gdzieś poszedł. W tym czasie mogłam cieszyć się ciepłymi promieniami słońca. Czułam się jak nad bałtykiem gdy dopisywała bardzo ładna pogoda, czasem się udało trafić, co prawa nie było tak ciepło jak jest tutaj, ale zawsze lepiej niż w Londynie.
Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam że jest dopiero po 10, nagle poczułam się głodna, ku mojemu szczęściu przyszedł Kit z naleśnikami. Nie wiem gdzie on je dostał, ale bardzo mi się to podobało.
Na plaży byliśmy do 14, potem poszliśmy na obiad, potem pozwiedzaliśmy trochę okolice. Ja oczywiście nie mogłam opanować się od wstawienia zdjęcia mojego chłopaka który umazany był przez lody. Zmęczeni od wody i słońca o 18 wróciliśmy do hotelu na kolację i pod prysznic. Kitowi udało się namówić mnie na imprezę. Założyłam zwiewną sukienkę i sandałki, postanowiłam się nawet nie malować i związałam włosy w wysokiego kucyka. Chłopak ubrał szorty i zwykły szary podkoszulek.
Po imprezie planowałam wcielić w życie mój zacny plan zemsty, który będzie trwał jeszcze przez 2 dni, do urodzin mojego najukochańszego chłopaka.

środa, 7 sierpnia 2013

#13 Opowiadanie z Kit'em

Gdy weszłyśmy na góre spojrzałam na zegarek który pokazywał 8.56 razem z Emmą rozłożyłyśmy sie na materacu i zaczęłyśmy oglądać telewizje, musiałam znaleźć HBO i włączyć angielskie napisy.
-Dobra teraz ruszamy się, idziemy do mojej babci, która mieszka niedaleko.
Wskoczyłam do łazienki pod szybki prysznic i umalowałam się. Kręcone włosy rozpuściłam, które opadły na ramiona. Ubrałam się i byłam gotowa by wyjść.
Za chwile dołączyła do mnie przyjaciółka i ruszyłyśmy w drogę. 
Po 15 minutach maszerowania doszłyśmy do bloku w którym mieszkała mama mojego taty. Wjechałyśmy windą na 5 piętro i zapukałam do odnalezionych drzwi.
-Już idę - usłyszałam głos za drzwiami - o Marcelka już jesteś.
-Cześć babciu - starsza kobieta przytuliła mnie. - przyprowadziłam, ze sobą koleżankę, to jest Emma.
-Dżen do-łbry.
-Witaj kochanie.
-Ona nie rozumie za bardzo polskiego, uczyłam ją trochę ale za krótko.
Usiadłyśmy przy stole, babcia zrobiła nam herbatę i zaraz zaprosiła na obiad. Oczywiście byłam tłumaczem pomiędzy tymi dwoma stronami. Chwile po 16 opuściłyśmy mieszkanie i wróciłyśmy do domu. Wyszukałam w internecie, gdzie jest jakaś impreza i poinformowałam o tym moją przyjaciółkę i zadzwoniłam do Julii zaprosić ją na impreze. Gdy skończyłam z nią rozmawiać Emma zaczęła do mnie mówić.
-Mar, bawimy się tak jak kiedyś, tak zanim poznałaś Kit'a.
-Pijamy póki będziemy kontaktować
-Trzymamy się koło siebie.
-Tak jak wtedy.
-Tak ja wtedy.
Przybiłyśmy sobie piątki i poszłyśmy się szykować. Przebrałam się i do tego zestawu założyłam jeszcze wisiorek prezentujący czarny krzyż. Postawiłam na mocniejszy makijaż i zanim się obejrzałam była już 18.30.
Julia przyszła z piwami abyśmy mogły zacząć wcześniej imprezę. Po 20 ruszyłyśmy do Pomarańczy.
Cała nasza trója została wylegitymowana i wpuszczona do środka. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłyśmy było podejście do baru w celu zamówienia piwa.
-Emma patrz jaki ładny - powiedziała Julia*.  - I idzie w naszą stronę.
-Taaaa jak coś zagada po polsku to dużo nie zrozumiem.
-Marcela a tobie jak się podoba?- oblukałam go od góry do dołu  - powiem wam, że niezłe ciacho. Jula dla Ciebie pierwszy.
-Witajcie dziewczyny - wypowiedział nieco zachrypnięty, nie dość, że sam seksowny to jeszcze ten głos. Brunet, widać, że dba o siebie. Biała koszulka z dekoltem w serek opinała mu się na mięśniach, proste zwężane spodnie leżały na nim idealnie.
-Cześć - odpowiedziałyśmy chórkiem.
-Michał.
-Ja jestem Julia, to jest Marcela - pokazała na mnie - a to Emma.
-Nie jesteście stąd?
-Ja jestem, Emma i Marcela przyjechały w odwiedziny.
-Mhm. Co powiecie, abym postawił wam po jakimś drinku?
-Ja mam - odpowiedziałam pokazując na szklankę. - Em też.
-No to Julia może chociaż Ty masz ochotę?
-Nie chce robić kłopotu.
Gdy oni rozmawiali my z Emmą poszłyśmy zatańczyć. Zaraz koło nas pojawiło się pełno adoratorów. Pozwoliłyśmy sobie na taniec z paroma. Widziałam jak Emma śmieje się bo dwóch na pięciu tylko umiało się z nią dogadać. Jak wrócimy do Anglii muszę się poważnie zająć jej nauką polskiego.
Widać było, że Julka spodobała się tamtemu kolesiowi. Bo od dobrych pięciu piosenek tańczyli ze sobą przytulając się.
-Marcela idziemy po kolejne piwo. Miałyśmy mieć dobry stan a ja już sie czuje trzeźwa!
Poszłyśmy do baru i wypiłyśmy przy nim dwa piwa. Zaczynało mi się kręcić w głowie i było mi wesoło. Po kolejnych dwóch strasznie kręciło mi się w głowie, tańcząc z jednym chłopakiem dałam się pocałować, nie odepchnęłam go tylko czekałam, aż skończy. Gdy Emma to zobaczyła od razu zarządziła wyjście z klubu. Odprowadziłyśmy Julkę do domu a same wróciłyśmy taksówką.
-Marcela zabije Cię za to co zrobiłaś, ale to jutro. Teraz idź spać.
Zrobiłam to co kazała, przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka. Pod żadnym względem nie czułam się winna. On mnie zdradził w inny sposób a to był niewinny pocałunek. Więc z czystym sumieniem mogłam pójść spać.

Kac, najgorsza rzecz jaka może człowieka spotkać, zwlokłam się z łóżka z zamiarem pójścia po wodę i tabletkę. Gdy tylko opuściłam pokój usłyszałam głos telewizora. No to będzie niemiło.
-O królewna w końcu wstała! Teraz tłumacz się dlaczego to zrobiłaś!
-Nie krzycz, głowa mnie boli. Po pierwsze, to był tylko niewinny pocałunek.
-jak mówiłam " bawimy się tak jak kiedyś, tak zanim poznałaś Kit'a." nie miałam na myśli takich rzeczy! Jak Ty to sobie teraz wyobrażasz?
-on też mnie zdradził, a ja tamtego tylko po-ca-ło-wa-łam!
-Gówno mnie to obchodzi. Musisz mu o tym powiedzieć.
-Nie powiem, bo ten pocałunek nic dla mnie nie znaczył, a nie chce go denerwować. Teraz idę do kuchni po wodę i tabletki. 
CDN...


*Dziewczyny rozmawiały po angielsku.
Będę starała się dodawać rozdział co dwa dni.
@MalinowaPat.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

#12 Opowiadanie z Kit'em

Dzień wyjazdu przyszedł szybko. Wstałam wcześniej, żeby móc się naszykować i dopakować najważniejsze rzeczy. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam było pójście do łazienki i prysznic. Umyłam i wysuszyłam włosy wiążąc je w kitkę. Nałożyłam lekki makijaż i podeszłam do szafy aby wyciągnąć ubrania które zaraz na siebie założyłam. Kosmetyczkę i ładowarkę
do telefonu schowałam do walizki i zeszłam na dół by zrobić sobie kawę. Usiadłam z napojem przed telewizorem i oglądałam jakąś hiszpańską telenowele która leciała na pierwszym lepszym włączonym przeze mnie programie.
Koło 7:30 chłopaki byli już pod moim domem, potem pojechaliśmy po Emmę i byliśmy po 8 na lotnisku. Razem z przyjaciółką usiadłyśmy na krzesełkach patrząc jak nasze gwiazdy rozdają autografy fanką które przyszły ich pożegnać. Podziwiam je za to, że wstały tak wcześnie i przyjechały tutaj. Przez godzinę czekałyśmy aż w końcu do nas dołączą, w tym czasie zdążyłam popisać z Amandą. Na lotnisku w Polsce pokazaliśmy się z małym opóźnieniem. Znów pomagałam im rozmawiać z fankami i bawiłam się w tłumacza. Dean i Kieran najlepiej umieli Polski, ich ulubionym słowem są "cycki" nawet na koncertach w Anglii każą tłumowi tak mówić, co mnie bardzo rozśmieszyło ostatnio.
Gdy dojechaliśmy do hotelu, zarzuciłam pomysł, aby pójść zwiedzać Warszawę, oczywiście wszyscy prócz Emmy i Robbiego byli temu przeciwni.
-Róbcie co chcecie, ale my idziemy.  Złapałam za torebkę i wyszliśmy. Gdy opuściliśmy hotel zadzwonił do mnie Kit, że mamy na nich poczekać.
-Marcela mówiłam Ci, że tak będzie. - Zaśmiał się Robbie.
Chodziliśmy po starym mieście, oglądając i kupując pamiątki. Potem poszliśmy do Mc Donalda i wróciliśmy do hotelu. Dean wyciągnął nas na imprezę, więc naszykowałam się i poszliśmy.
Dzisiaj chłopcy nie pili, co mnie bardzo zdziwiło. Koło 1 wróciliśmy do hotelu i poszliśmy spać.
Rano pisałam z Amandą, która skarżyła sie, że prawdopodobnie nie przyjdzie na koncert bo mama nie chce jej dać na bilet. Spojrzałam się na Kit'a i wyszczerzyłam do niego zęby w dużym uśmiechu.
-No co chcesz kochanie? - Pocałował mnie w usta.
-Sprzedaj mi jeden bilet, chce go komuś dać.
-Nie będziesz mi płaciła za nic. Pójdę zaraz do Robbiego i wezmę od niego.
Zapytałam się dziewczyny czy będzie w saturnie na spotkaniu z nimi, zaraz dostałam odpowiedź, że tak. Do wyjścia została nam godzina więc wstałam z łóżka i poszłam pod prysznic wcześniej wyjmując sobie z walizki ubrania.
Gotowa wyszłam z pomieszczenia. Zeszliśmy jeszcze tylko do restauracji na śniadanie i pojechaliśmy.
Szukałam wszędzie wzrokiem Amandy, gdy tylko ją zauważyłam pociągnęłam za rękę Robbiego żeby ze mną poszedł.
-Cześć Amanda. - powiedziałam po polsku
-O Marcela, Hi Robbie.
Wyszeptałam chłopakowi do ucha, żeby dał jej bilet o którym mówił Kit. Gdy dziewczyna zobaczyła co robi zaczęła skakać ze szczęścia i przytuliła mnie, co do Robbiego się zatrzymała, ale też zrobiła to gdy chłopak rozłożył ramiona. Zaśmiałam się pod nosem, podziękowała nam i poprosiła Robbiego o autograf i chciała zdjęcie mówiąc, że też jest jego fanką. Zrobiłam im zdjęcie i zabrałam chłopaka zanim dopadną go inne dziewczyny. Słyszałam jak Amanda zadzwoniła do mamy mówiąc, że dostała bilet od ROOM'u i czy może iść. Potem z chłopakami pojechaliśmy od razu na próbę i czekaliśmy, aż zacznie się spotkanie VIP. Przyszło dużo dziewczyn, Sean poprosił mnie, żebym została aby pomóc w rozmowie niektórym fankom. Po koncercie chłopcy pojechali na after party wraz z Emmą a ja, Robbie i Ash wróciliśmy do hotelu. Koło 2 w nocy wrócili bo słyszałam jak Kit wchodził do pokoju.
Następnego dnia rano w całym pomieszczeniu było czuć mieszanke alkoholu i papierosów, a najbardziej od mojego chłopaka, wstałam więc szybko z łóżka i poszłam się ubrać. Czekała nas trzygodzinna droga do łodzi. Skacowana piątka wsiadła ledwo żywa do busa, gdzie ja i Robbie całą droge się śmialiśmy i byliśmy uciszani. Z Robbim mam najlepszy kontakt, zaraz po Kicie, będę to powtarzać zawsze. Czuje się jakbym poznała swoją bratnią dusze, starszy brat którego zawsze chciałam mieć. Od razu pojechaliśmy do mojego mieszkania. Rozmieściłam gości i wyszło na to, że Sean, Dean, Robbie i Ashley muszą spać w salonie na materacu i kanapie.
Wzięłam prysznic i zadzwoniłam do przyjaciółki czy jedzie z nami na koncert, bardzo ucieszyła się z propozycji. Ubrałam się i wyprostowałam włosy.
Julka przyjechała przed 15 do nas i pojechaliśmy na próbę. Potem jak zwykle spotkanie z fanami. Na supportach kręciłam się przed klubem i patrzyłam na wyczekujące fanki chłopaków. Gdy Ash wyszedł z gitarami na scene wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć. Potem chłopaki zagrali. W Łodzi było zdecydowanie mnie ludzi niż w Warszawie. Tutaj tylko bilety się nie wyprzedały, ale to raczej nie jest ważne, liczy się to, że mają fanki w całej Polsce.
Na after party znów nie pojechałam tylko wróciłam do domu, tym razem czekając aż wrócą bo musiałam otworzyć im drzwi. Zrobiłam sobie kolacje i usiadłam przed laptopem przeglądając twittera. Pełno było moich zdjęć z Robbim jak dajemy bilet jednej z fanek. Ludzie zaczęłi pisać, że mnie kochają i że chcą mnie poznać. Na każdego tweeta starałam się odpisać i każdego zaobserwować, co było trudne bo z nia na dzień robiło się ich więcej. Dopiero o 3 wrócili, ale nie byli wcale bardzo pijani.  Gdy tylko Kit wszedł do przedpokoju zabrałam go do sypialni. W końcu nie będę się z nim widziała przez tydzień. Wygoniłam go jeszcze tylko pod prysznic i już leżeliśmy przytuleni do siebie w łóżku co chwile się całując.
-Wiesz, że będę tęsknić?
-To pojedzcie z nami do Poznania i Krakowa.
-Nie mamy jak później wrócić. Mamy skype, jakoś sobie poradzimy.
-Jak chcesz uparciuchu, a teraz idziemy spać. - Pocałował mnie na dobranoc i mocno do siebie przytulił.

Znów rano była wczesna pobudka, musiałyśmy pożegnać się z chłopakami, życzyli nam miłej zabawy i żebyśmy na siebie uważały.
-Emma, niech żyje zabawa - powiedziałam zaraz jak chłopcy odjechali. - ale dzisiaj musimy iść jeszcze do mojej babci na obiad. Zaczęłyśmy się głośno śmiać i wróciłyśmy do mieszkania.
CDN...
Rozdział został napisany z dedykacją dla @Weroloszka♥i niech każdy zapamięta, 
Kit jest jej. :3

środa, 31 lipca 2013

#11 Opowiadanie z Kit'em

Ze szpitala zostałam wypuszczona następnego dnia, a jeszcze tego samego siedziałam u chłopaka, który był w śpiączce. Lekarz zapewnił mnie że jak się obudzi to będę pierwszą osoba która się o tym dowie. Tak wiem, ze mnie zranił ale go kocham, jestem w stanie mu wybaczyć i dać druga szanse.
Siedziałam na krzesełku przy łóżku chłopaka czekając aż się obudzi. Lekarz powiedział ze już otworzył oczy i nawet z nim rozmawiał ale poszedł znów spać. Doktor który zajmował się mną wypisał mi zwolnienie z pracy i ze szkoły. Czyli mam dwa tygodnie nic nie robienia, mama oczywiście przyjechała mówiąc ze zostanie na dłużej żeby się mną zająć, kazałam jej wracać do domu bo przecież mi nic nie jest.
Trzymałam Kit'a za rękę a głowę miałam opartą o łóżko, nie powiem ze to wygodna pozycja, przez nią strasznie mnie wszystko bolało.
-Marcela? Co Ty tu robisz?-wypowiedział prawie niesłyszalnie.
- w końcu się obudziłeś. Jak się czujesz?
-odpowiedz mi najpierw na moje pytanie.
-jak to co? Kocham Cie, bardzo się przestraszyłam jak Kieran do mnie zadzwonił
-Witam panie Tanton i także panią Malinowską.
-dzień dobry doktorze. Kiedy będzie mógł wyjść - zapytałam pełna nadziei ze już niedługo
-Pan Kit ma dużo większe obrażenia niż Ty wiec musimy go zostawić jeszcze na co najmniej 3 dni.
-Doktorze a co mi było?
-twoja prawa nerka była zszywana, na skutek wypadku uszkodziłeś ją. Musimy zostawić Cie na obserwacji. Dobrze, zostawiam was już w spokoju. Marcela pamiętaj, nie możesz się przemęczać i zapraszam na kontrole za tydzień.
-dobrze doktorze, ale pewnie i tak się jeszcze zobaczymy - lekarz uśmiechnął się do mnie i wyszedł.
-o jakiej kontroli mówił? Coś Ci się stało?
-jadąc do Ciebie też spowodowałam wypadek, mam tylko dwa pęknięte żebra wiec nie musisz się martwić.
-Mar, chciałem Cię przeprosić za to co zrobiłem, nie ma na to żadnego wytłumaczenia.
-nie rozmawiajmy o tym co było, liczy się to co jest teraz. Tylko musisz mi obiecać, że więcej mnie nie zdradzisz
-dotrzymam danego Ci słowa. Zadzwonię jeszcze dzisiaj do Charlotte i powiem jej ze była moja pomyłka.
Pocałowałam go w dłoń która przez cały cza trzymałam.

Kit wyszedł dopiero po tygodniu, lekarz powiedział mu, że przez najbliższy czas musi się bardzo oszczędzać i uważać na to co robi. Nie zakazał mu koncertowania lecz chłopak nie będzie mógł przytulać się do fanek ani skakać po scenie. Póki nie zrosły mi się żebra mama cały czas u mnie była, nie pozwalała mi się przemęczać, czyli nie musiałam nic robić. Tato obiecał ze kupi mi nowe auto bo moje nadawało się na złom. Przez kolejny miesiąc chodziłam do szkoły i pracy. Szef nie pozwalał mi się przemęczać ani nic dźwigać. Szkole skończyłam bez żadnych problemów i w końcu zaczęły się wymarzone wakacje. Za pare dni jadę z chłopakami znów do Polsk, zagraja cztery koncerty i nawet jeden w łodzi. Ja zostane jeszcze przez tydzień a chłopaki beda pracować przez najbliższy miesiąc, wiec teraz wraz z Kit'em poszukujemy jakiejś fajnej oferty do ciepłych krajów na sierpień.
-co powiesz na Turcję? Zapytałam z uśmiechem na ustach.
-ja proponuje Majorkę, albo Malediwy.
-kochanie, nie stać mnie na tak drogi wyjazd.
-dołożę Ci tyle ile potrzeba, bo i tak nie zgodzisz się żebym to ja płacił za nasza dwójka
-widzisz jak mnie dobrze znasz.
 Przeglądaliśmy różne strony internetowe biur podróży i w końcu wybraliśmy oferte. Kit będzie musiał mi pożyczyć trochę ale ważne, że pojedziemy.
Spakowałam już walizkę na wylot do Polski.
-Kit zostaniesz ze mną dzisiaj?
-tylko skocze po jakieś rzeczy i wracam. -chlopak pocalowal  mnie w policzek i wyszedł, złapałam za telefon i zadzwoniłam do przyjaciółki,
-Cześć Marcela - uslyszalam glos pod drugiej stronie sluchawki, zaraz po pierwszym sygnale- co tam?
-Kit coś mi wspominał, że też jedziesz do Polski więc chce Ci powiedzieć, że masz spakować wiecej ciuchow bo my zostajemy w Polsce jeszcze na tydzien.
-i ty myślisz, że moi rodzice się zgodzą?
-masz 21 lat, będziemy imprezować!
-no dobra ide na to.
Rozmawiałam jeszcze chwile z Emma i zabralam sie za robienie kolacji dla mnie i chłopaka, ktory powinien sie za chwile pojawić.Gdy wstawiłam wode na herbate zadzwonił dzwonek do drzwi, przez kuchenne okno sprawdzilam czy stoi auto Kit'a
-wejdź! Otwarte-krzyknelam i po cchwili wszedl do kuchni. -siadaj kolacje zrobilam.
Za stole stały dwa talerze z jajecznicą i tosty z masłem.    
Po zjedzonym posilku usiedlismy przed telewizorem a chłopak włączył szkołę uczuć która właśnie leciala na HBO. Zawsze płakałam na tym filmie.
-Kit, to co idziemy spać?

-no w końcu jesteś- czekałam na Kit'a już około dziesięciu minut, chłopak podszedl do mnie i namiętnie pocałował. Z pozycji siedzacej w jednym momenciebylam w pozycji leżacej. Chłopak ne przestawał mnie całować, nie powiem, bardzo mi się to spodobało, bo nigdy sie tak nie zachowywał. Błądził rękoma po moich plecach, całował po szyi i obojczykach, podsunął lekko bluzkę i skladał delikatne pocałunki na moim brzuchu. Widziałam po jego zachowaniu do czego dąży.
-Kit prosze, nie. Nie chce tego robić.
-Skarbie, ale dlaczego?
-nie chce i koniec
Obciągnęłam koszulkę ktora odkrywala jedna z moich blizn.
-czy to ma coś z tym wspolnego?-wypowiadajac te słowa przejechał po małej wypukłości nad pępkiem
-tak i nie.
-wiesz ze mozesz mi wszystko powiedziec?

poniedziałek, 29 lipca 2013

#10 Opowiadanie z Kit'em

Odjeżdżając spod domu chłopaków widziałam, że Kit wybiegł z domu i ruszył za mną. Jechałam mając oczy pełne łez. Mając nadzieje, że koleżanka jest u siebie zapukalam pośpiesznie w białe drzwi.
-O witaj Marcelo, coś się stało?
-Chciałam się zobaczyć z Emmą, jest w domu?
-Słyszałam ją, ale nie wiem czy nie wyszła, idź zobaczyć.
Wbiegłam po schodach, nie pukając wpadłam do pokoju, dziewczyna siedziała na łóżku i czytała książkę. Rzuciłam się jej na szyje o zaczęłam głośno płakać. Emma nie pytała co się stało, wiedziała, że musi poczekać aż się uspokoję i sama jej wszystko powiem. Po niecałych 20 minutach przestałam płakać i wydusiłam z siebie pare słów:
-on....
-ale kto?
-Kit.. on .. mnie zdradził - mówiłam łamiącym się głosem i znów wpadłam w histerie. Dziewczyna mnie przytuliła i pocałowała w czubek głowy. Znów nie pytała o nic.
-Poszłam do nich, chciałam się dowiedzieć dlaczego się nie odzywają, drzwi otworzyła mi jakaś nowa dziewczyna Sean'a, potem on powiedział mi, że niby nie ma Kit'a, ale on zszedł po schodach i jakaś laska zaczęła go wołać.
-Oj kochana, może to da się jakoś wytłumaczyć.
-Ale nie ma co tłumaczyć! Mam dość tego, ja się w nim zakochałam, on też mi to powiedział, raz ale powiedział!
 -Nie powiem Ci, że będzie dobrze, ale też wiem, że damy rade.
Rozmowe przerwał nam mój dzwoniący telefon, spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam, że to Kieran, odrzuciłam połączenie, lecz on zadzwonił jeszcze kilka razy. Nie chciałam odebrać, wiedziałam, że będzie próbował mnie namówić do rozmowy z chłopakiem, Emma nacisnęła zieloną słuchawkę i włączyła na głośnik.
-Marcela, w końcu odebrałaś.
-Nie Marcela tylko Em. - powiedziała moja przyjaciółka - słuchaj, ona nie chce rozmawiać z Kit'em. Ja też nie powinnam teraz z tobą gadać.
-Daj mi coś powiedzieć.Wiem, że Kit zrobił źle, próbowałem go postawić do pionu.
-Ale chyba Ci się nie udało.
-To nie jest głównym powodem dlaczego dzwonie. Kit miał wypadek, leży w szpitalu.
Gdy to usłyszałam nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, zranił mnie, ale kochałam go mimo wszystko.
-Gdzie jest!? - powiedziałam, w sumie wykrzyczałam do telefonu cała rozhisteryzowana. -  No gdzie jest!
-W szpitalu świętego Tomasza
-Marcela, gdzie idziesz!? Nie możesz prowadzić w takim stanie, jeszcze coś sobie zrobisz! - usłyszałam krzyk przyjaciółki zaraz po tym jak wybiegłam z jej pokoju, nie żegnając się z jej mamą. Wsiadłam do auta i kierowałam się do wskazanego miejsca przez chłopaka. Przez napływające łzy do moich oczu nie zauważyłam czerwonego światła, w prawy bok uderzyło mnie terenowe auto. Przytomność straciłam dopiero wtedy gdy usłyszałam krzyk ludzi.

*Emma*
Zaraz po tym jak przyjaciółka wybiegła z mojego domu ruszyłam za nią, próbowałam dogonić jej pędzący samochód w strone szpitala. Widziałam ją, ale była bardzo daleko ode mnie. Gdy tylko udało mi się do niej zbliżyć zobaczyłam jak w jej auto uderza duże suzuki. Oczy automatycznie zaszły mi łzami, wyłączyłam silnik i wybiegłam z auta kierując się na miejsce wypadku. Nie wiedziałam czy żyje, zaczęłam wołać o pomoc, żeby ludzie zadzwonili po pogotowie. Facet z terenówki wyskoczył szybko z auta mamrocząc, że on jej nie widział, że ona wjechała na czerwonym świetle. Tak taka prawda była, Marcela złamała ten przepis, tak jak wiele innych. Gdy usłyszałam sygnał karetki odsunęłam sie od samochodu. Zadzwoniłam do Kieran'a i powiedziałam mu co się stało. Wsiadłam z powrotem do auta i pojechałam za pogotowiem. Moja przyjaciółka znalazła się w tym samym szpitalu co Kit. Pomimo późnej godziny mój chłopak pomógł mi zadzwonić to mamy Marceli, powiedziała, że postara się przyjechać jak najszybciej. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, nikt nie chciał mi powiedzieć co jest z przyjaciółką. Dopiero gdy zobaczyłam jak wiozą ją na łóżku gdzieś podbiegłam i złapałam dziewczynę za rękę. Miała otwarte oczy.
-Marcela wszystko dobrze? Jak się czujesz?
-Co jest z Kit'em? Gdzie on jest? Ja go musze zobaczy! - Dziewczyna podniosła się na łóżku ale zaraz opadła ze względu na ból.
-Proszę sie nie ruszać.
-Co jej jest?
-Zaraz powinniśmy się dowiedzieć, jedziemy na zdjęcie klatki piersiowej.
Siedziałam w ciszy razem z chłopakiem.
-Co się stało Kit'owi?
-Też miał wypadek, tylko, że on jest w śpiączce. Lekarze zabrali go na blok operacyjny bo, po usg wyszło, że ma pękniętą nerkę.
Zakryłam usta ręką aby stłumić płacz.
-Emma!
Usłyszałam głos mojej przyjaciółki, podbiegłam do niej i zapytałam się co jej jest. Lekarz powiedział mi, że ma dwa złamane żebra.
CDN...