środa, 31 lipca 2013

#11 Opowiadanie z Kit'em

Ze szpitala zostałam wypuszczona następnego dnia, a jeszcze tego samego siedziałam u chłopaka, który był w śpiączce. Lekarz zapewnił mnie że jak się obudzi to będę pierwszą osoba która się o tym dowie. Tak wiem, ze mnie zranił ale go kocham, jestem w stanie mu wybaczyć i dać druga szanse.
Siedziałam na krzesełku przy łóżku chłopaka czekając aż się obudzi. Lekarz powiedział ze już otworzył oczy i nawet z nim rozmawiał ale poszedł znów spać. Doktor który zajmował się mną wypisał mi zwolnienie z pracy i ze szkoły. Czyli mam dwa tygodnie nic nie robienia, mama oczywiście przyjechała mówiąc ze zostanie na dłużej żeby się mną zająć, kazałam jej wracać do domu bo przecież mi nic nie jest.
Trzymałam Kit'a za rękę a głowę miałam opartą o łóżko, nie powiem ze to wygodna pozycja, przez nią strasznie mnie wszystko bolało.
-Marcela? Co Ty tu robisz?-wypowiedział prawie niesłyszalnie.
- w końcu się obudziłeś. Jak się czujesz?
-odpowiedz mi najpierw na moje pytanie.
-jak to co? Kocham Cie, bardzo się przestraszyłam jak Kieran do mnie zadzwonił
-Witam panie Tanton i także panią Malinowską.
-dzień dobry doktorze. Kiedy będzie mógł wyjść - zapytałam pełna nadziei ze już niedługo
-Pan Kit ma dużo większe obrażenia niż Ty wiec musimy go zostawić jeszcze na co najmniej 3 dni.
-Doktorze a co mi było?
-twoja prawa nerka była zszywana, na skutek wypadku uszkodziłeś ją. Musimy zostawić Cie na obserwacji. Dobrze, zostawiam was już w spokoju. Marcela pamiętaj, nie możesz się przemęczać i zapraszam na kontrole za tydzień.
-dobrze doktorze, ale pewnie i tak się jeszcze zobaczymy - lekarz uśmiechnął się do mnie i wyszedł.
-o jakiej kontroli mówił? Coś Ci się stało?
-jadąc do Ciebie też spowodowałam wypadek, mam tylko dwa pęknięte żebra wiec nie musisz się martwić.
-Mar, chciałem Cię przeprosić za to co zrobiłem, nie ma na to żadnego wytłumaczenia.
-nie rozmawiajmy o tym co było, liczy się to co jest teraz. Tylko musisz mi obiecać, że więcej mnie nie zdradzisz
-dotrzymam danego Ci słowa. Zadzwonię jeszcze dzisiaj do Charlotte i powiem jej ze była moja pomyłka.
Pocałowałam go w dłoń która przez cały cza trzymałam.

Kit wyszedł dopiero po tygodniu, lekarz powiedział mu, że przez najbliższy czas musi się bardzo oszczędzać i uważać na to co robi. Nie zakazał mu koncertowania lecz chłopak nie będzie mógł przytulać się do fanek ani skakać po scenie. Póki nie zrosły mi się żebra mama cały czas u mnie była, nie pozwalała mi się przemęczać, czyli nie musiałam nic robić. Tato obiecał ze kupi mi nowe auto bo moje nadawało się na złom. Przez kolejny miesiąc chodziłam do szkoły i pracy. Szef nie pozwalał mi się przemęczać ani nic dźwigać. Szkole skończyłam bez żadnych problemów i w końcu zaczęły się wymarzone wakacje. Za pare dni jadę z chłopakami znów do Polsk, zagraja cztery koncerty i nawet jeden w łodzi. Ja zostane jeszcze przez tydzień a chłopaki beda pracować przez najbliższy miesiąc, wiec teraz wraz z Kit'em poszukujemy jakiejś fajnej oferty do ciepłych krajów na sierpień.
-co powiesz na Turcję? Zapytałam z uśmiechem na ustach.
-ja proponuje Majorkę, albo Malediwy.
-kochanie, nie stać mnie na tak drogi wyjazd.
-dołożę Ci tyle ile potrzeba, bo i tak nie zgodzisz się żebym to ja płacił za nasza dwójka
-widzisz jak mnie dobrze znasz.
 Przeglądaliśmy różne strony internetowe biur podróży i w końcu wybraliśmy oferte. Kit będzie musiał mi pożyczyć trochę ale ważne, że pojedziemy.
Spakowałam już walizkę na wylot do Polski.
-Kit zostaniesz ze mną dzisiaj?
-tylko skocze po jakieś rzeczy i wracam. -chlopak pocalowal  mnie w policzek i wyszedł, złapałam za telefon i zadzwoniłam do przyjaciółki,
-Cześć Marcela - uslyszalam glos pod drugiej stronie sluchawki, zaraz po pierwszym sygnale- co tam?
-Kit coś mi wspominał, że też jedziesz do Polski więc chce Ci powiedzieć, że masz spakować wiecej ciuchow bo my zostajemy w Polsce jeszcze na tydzien.
-i ty myślisz, że moi rodzice się zgodzą?
-masz 21 lat, będziemy imprezować!
-no dobra ide na to.
Rozmawiałam jeszcze chwile z Emma i zabralam sie za robienie kolacji dla mnie i chłopaka, ktory powinien sie za chwile pojawić.Gdy wstawiłam wode na herbate zadzwonił dzwonek do drzwi, przez kuchenne okno sprawdzilam czy stoi auto Kit'a
-wejdź! Otwarte-krzyknelam i po cchwili wszedl do kuchni. -siadaj kolacje zrobilam.
Za stole stały dwa talerze z jajecznicą i tosty z masłem.    
Po zjedzonym posilku usiedlismy przed telewizorem a chłopak włączył szkołę uczuć która właśnie leciala na HBO. Zawsze płakałam na tym filmie.
-Kit, to co idziemy spać?

-no w końcu jesteś- czekałam na Kit'a już około dziesięciu minut, chłopak podszedl do mnie i namiętnie pocałował. Z pozycji siedzacej w jednym momenciebylam w pozycji leżacej. Chłopak ne przestawał mnie całować, nie powiem, bardzo mi się to spodobało, bo nigdy sie tak nie zachowywał. Błądził rękoma po moich plecach, całował po szyi i obojczykach, podsunął lekko bluzkę i skladał delikatne pocałunki na moim brzuchu. Widziałam po jego zachowaniu do czego dąży.
-Kit prosze, nie. Nie chce tego robić.
-Skarbie, ale dlaczego?
-nie chce i koniec
Obciągnęłam koszulkę ktora odkrywala jedna z moich blizn.
-czy to ma coś z tym wspolnego?-wypowiadajac te słowa przejechał po małej wypukłości nad pępkiem
-tak i nie.
-wiesz ze mozesz mi wszystko powiedziec?

poniedziałek, 29 lipca 2013

#10 Opowiadanie z Kit'em

Odjeżdżając spod domu chłopaków widziałam, że Kit wybiegł z domu i ruszył za mną. Jechałam mając oczy pełne łez. Mając nadzieje, że koleżanka jest u siebie zapukalam pośpiesznie w białe drzwi.
-O witaj Marcelo, coś się stało?
-Chciałam się zobaczyć z Emmą, jest w domu?
-Słyszałam ją, ale nie wiem czy nie wyszła, idź zobaczyć.
Wbiegłam po schodach, nie pukając wpadłam do pokoju, dziewczyna siedziała na łóżku i czytała książkę. Rzuciłam się jej na szyje o zaczęłam głośno płakać. Emma nie pytała co się stało, wiedziała, że musi poczekać aż się uspokoję i sama jej wszystko powiem. Po niecałych 20 minutach przestałam płakać i wydusiłam z siebie pare słów:
-on....
-ale kto?
-Kit.. on .. mnie zdradził - mówiłam łamiącym się głosem i znów wpadłam w histerie. Dziewczyna mnie przytuliła i pocałowała w czubek głowy. Znów nie pytała o nic.
-Poszłam do nich, chciałam się dowiedzieć dlaczego się nie odzywają, drzwi otworzyła mi jakaś nowa dziewczyna Sean'a, potem on powiedział mi, że niby nie ma Kit'a, ale on zszedł po schodach i jakaś laska zaczęła go wołać.
-Oj kochana, może to da się jakoś wytłumaczyć.
-Ale nie ma co tłumaczyć! Mam dość tego, ja się w nim zakochałam, on też mi to powiedział, raz ale powiedział!
 -Nie powiem Ci, że będzie dobrze, ale też wiem, że damy rade.
Rozmowe przerwał nam mój dzwoniący telefon, spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam, że to Kieran, odrzuciłam połączenie, lecz on zadzwonił jeszcze kilka razy. Nie chciałam odebrać, wiedziałam, że będzie próbował mnie namówić do rozmowy z chłopakiem, Emma nacisnęła zieloną słuchawkę i włączyła na głośnik.
-Marcela, w końcu odebrałaś.
-Nie Marcela tylko Em. - powiedziała moja przyjaciółka - słuchaj, ona nie chce rozmawiać z Kit'em. Ja też nie powinnam teraz z tobą gadać.
-Daj mi coś powiedzieć.Wiem, że Kit zrobił źle, próbowałem go postawić do pionu.
-Ale chyba Ci się nie udało.
-To nie jest głównym powodem dlaczego dzwonie. Kit miał wypadek, leży w szpitalu.
Gdy to usłyszałam nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, zranił mnie, ale kochałam go mimo wszystko.
-Gdzie jest!? - powiedziałam, w sumie wykrzyczałam do telefonu cała rozhisteryzowana. -  No gdzie jest!
-W szpitalu świętego Tomasza
-Marcela, gdzie idziesz!? Nie możesz prowadzić w takim stanie, jeszcze coś sobie zrobisz! - usłyszałam krzyk przyjaciółki zaraz po tym jak wybiegłam z jej pokoju, nie żegnając się z jej mamą. Wsiadłam do auta i kierowałam się do wskazanego miejsca przez chłopaka. Przez napływające łzy do moich oczu nie zauważyłam czerwonego światła, w prawy bok uderzyło mnie terenowe auto. Przytomność straciłam dopiero wtedy gdy usłyszałam krzyk ludzi.

*Emma*
Zaraz po tym jak przyjaciółka wybiegła z mojego domu ruszyłam za nią, próbowałam dogonić jej pędzący samochód w strone szpitala. Widziałam ją, ale była bardzo daleko ode mnie. Gdy tylko udało mi się do niej zbliżyć zobaczyłam jak w jej auto uderza duże suzuki. Oczy automatycznie zaszły mi łzami, wyłączyłam silnik i wybiegłam z auta kierując się na miejsce wypadku. Nie wiedziałam czy żyje, zaczęłam wołać o pomoc, żeby ludzie zadzwonili po pogotowie. Facet z terenówki wyskoczył szybko z auta mamrocząc, że on jej nie widział, że ona wjechała na czerwonym świetle. Tak taka prawda była, Marcela złamała ten przepis, tak jak wiele innych. Gdy usłyszałam sygnał karetki odsunęłam sie od samochodu. Zadzwoniłam do Kieran'a i powiedziałam mu co się stało. Wsiadłam z powrotem do auta i pojechałam za pogotowiem. Moja przyjaciółka znalazła się w tym samym szpitalu co Kit. Pomimo późnej godziny mój chłopak pomógł mi zadzwonić to mamy Marceli, powiedziała, że postara się przyjechać jak najszybciej. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, nikt nie chciał mi powiedzieć co jest z przyjaciółką. Dopiero gdy zobaczyłam jak wiozą ją na łóżku gdzieś podbiegłam i złapałam dziewczynę za rękę. Miała otwarte oczy.
-Marcela wszystko dobrze? Jak się czujesz?
-Co jest z Kit'em? Gdzie on jest? Ja go musze zobaczy! - Dziewczyna podniosła się na łóżku ale zaraz opadła ze względu na ból.
-Proszę sie nie ruszać.
-Co jej jest?
-Zaraz powinniśmy się dowiedzieć, jedziemy na zdjęcie klatki piersiowej.
Siedziałam w ciszy razem z chłopakiem.
-Co się stało Kit'owi?
-Też miał wypadek, tylko, że on jest w śpiączce. Lekarze zabrali go na blok operacyjny bo, po usg wyszło, że ma pękniętą nerkę.
Zakryłam usta ręką aby stłumić płacz.
-Emma!
Usłyszałam głos mojej przyjaciółki, podbiegłam do niej i zapytałam się co jej jest. Lekarz powiedział mi, że ma dwa złamane żebra.
CDN...

sobota, 27 lipca 2013

#9 Opoowiadanie z Kit'em

Rano obudziłam się z kacem - kurwa nigdy więcej nie pije - wypowiedziałam te słowa chyba trochę za głośno bo poczułam jak chłopak zaczyna się kręcić. Wyszłam z łóżka, spojrzałam na zegarek. 10:17 to mam jeszcze czas, żeby się ogarnąć, zeszłam do kuchni po wodę, która teraz była dla mnie błogosławieństwem. Pozbierałam szklanki wkładając do zmywarki i sprzątnęłam w salonie po wczorajszej "imprezie".
-Cześć piękna - rozbrzmiał się ochrypnięty głos Kit'a. Gdy odwróciłam się do niego zobaczyłam, że patrzy na mnie z pożądaniem, dlaczego o wiem? Bo jak stanęłam do niego przodem, momentalnie oblizał swoje wargi, a w jego oczach można było dostrzec iskierki.
-Hej. Dlaczego się tak na mnie patrzysz? - spojrzałam w dół i dopiero teraz uświadomiłam sobie, że jestem tylko w bieliźnie.  -nie gap się!
Szybko pobiegłam na górę. Nie wiem co ja wczoraj robiłam, co my wczoraj robiliśmy, że ja jestem w samej bieliźnie. Urwał mi się film od momentu gdy Kieran przyjechał po Emmę. Nie miałabym się czego wstydzić gdyby nie fakt, że na ciele mam bardzo dużo blizn. Wyjęłam z szafy ubrania
i poszłam pod prysznic, umalowałam się i wyprostowałam włosy.  Zajęło mi to z pół godziny, a gdy zeszłam do kuchni zobaczyłam naszykowane śniadanie. Uśmiechnęłam się do chłopaka i pocałowałam go w podziękowaniu.
-Marcela, twoja mama dzwoniła, nie odbierałem.
-Zadzwoni jeszcze raz. - po wypowiedzeniu tych słów mój telefon znów wydał z siebie dźwięk sygnalizujący  połączenie. Chłopak podał mi telefon.
-Cześć mamuś. Co chciałaś?
-Może zaprosisz też na obiad Kit'a? Chciałabym go lepiej poznać.
-Siedzi obok, to zaraz Ci dam odpowiedź.
-To napisz, co i jak.
Rodzicielka rozłączyła się a ja powiedziałam chłopakowi o pomyśle mojej mamy. Zgodził się od razu.
-Mar, nie wiem czy powinienem pytać, ale skąd masz te blizny?
-Nie chce o tym gadać, nie teraz.
 Posłał mi lekki uśmiech a ja zaczęłam znów jeść naleśniki zrobione przez chłopaka.
-Dobra to ja jade do siebie, wezme prysznic, przebiore się i zaraz będę. Okej?
-Ja w tym czasie sprzątnę. Bądź tak przed 14.
Napisałam mamie sms'a i pozmywałam po śniadaniu. Potem ogarnęłam reszte mieszkania. Skąd mam te blizny? To bardzo bolesne wspomnienie. Kiedy miałam 17 lat zostałam zgwałcona, co strasznie odbiło się na mojej psychice. Ze względu ma to, że rzucałam się i próbowałam uciec, koleś i jego dwójka znajomych zaczęli ciąć mnie nożem. Jeden nawet przystawił mi go do gardła i powiedział, że jeżeli się nie uspokoje zabije mnie. To była najgorsza rzecz jaka przytrafiła mi się w życiu. Wiedzieli o tym tylko rodzice i Emma. Po tej akcji moje plany o bycia modelką czy chociażby tancerką zostały przekreślone. Od 3 lat nie pokazałam się publicznie w kostiumie dwu częściowym. Przez to, też rzucił mnie chłopak. Moje rozmyślania zostały przerwane przez dzwonek do drzwi.
-Otwarte - rzuciłam i wytarłam łzy które pojawiły się na moich policzkach. Kiedyś powiem o tym chłopakowi, ale teraz jest jeszcze za wcześnie.
-To znów ja. Chłopaki nie chcieli mnie wypuścić więc się troche spóźniłem. - Kit spojrzał się na mnie - Płakałaś?
-Nie, no coś ty. -skłamałam i uśmiechnęłam się sztucznie.
-Wiesz, że możesz mi powiedzieć o wszystkim.
-Kit, na prawdę nic się nie stało.
Dopiero gdy przytuliłam się do chłopaka zauważyłam, że ma na sobie czarne rurki i granatową koszule. Nie powiem wyglądał seksownie. Czekając na rodziców usiedliśmy przed telewizorem.
Rodzice przyjechali i pojechaliśmy do jednej z lepszych Londyńskich restauracji. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, w sumie to do śmiechu było tylko moim rodzicom i Kit'owi który musiał wysłuchiwać zabawnych historii z mojego życia.
-Marcela, jak była mała miała wymyśloną przyjaciółkę, chodziła z nią na zakupy, śpiewała z nią. Gdy siedziała w wannie to rozmawiała z nią przez słuchawkę od prysznica.
-Mamo przestań, to nie jest zabawne!
-A właśnie, że jest - gdy chłopak wypowiedział te słowa, zmroziłam go wzrokiem.
-Nie odzywam się do Ciebie.
Posiedzieliśmy jeszcze chwile i rodzice stwierdzili że czas na nich, bo jeszcze muszą dojechać do domu a robi się późno.
-Teraz czas żebyś Ty poznała moich.
-Najpierw może powiedz chłopakom.
Chłopak odprowadził mnie do domu i zaraz sam pojechał. Było już koło 20 więc zabrałam się za odrabianie lekcji. Poczytała jeszcze trochę z podręcznika od geografii na jutrzejszy sprawdzian i poszłam się umyć.

Rano oczywiście pobudka o 6.30 i szykowanie się do szkoły, potem praca i znów dom.
Przez kolejny tydzień ta sama monotonia, z Kit'em spotykałam się rzadko, bo zawsze był zmęczony po próbach a ja musiałam sie uczyć. W piątek chłopaki mieli koncert, a ja pracowałam, w sobote pracowałam znów na popołudnie, a chłopaki imprezowali. Od tygodnia nie widziałam się z Kit'em. W niedziele zaczął boleć mnie brzuch, z powodu okresu więc radziłam chłopakowi, żeby teraz nie denerwował mnie, czyli na kacu ma się u mnie nie pokazywać. Kolejny dzień gdy się nie widzieliśmy. Przez kolejne dwa tygodnie nie odezwał się do mnie ani słowem. Próbowałam się do  niego dodzwonić ale nie odbierał, albo miał wyłączony telefon. Po rozmowie z Emmą, która tak samo jak ja nie miała żadnych wiadomości od Kieran'a zaczęłyśmy się martwić. Wsiadłam w samochód i pojechałam pod dom chłopaków, zrobiłabym to wcześniej gdyby nie to, że cały czas pracowałam. Światła były zapalone, więc zapukałam do drewnianych drzwi, które po chwili zostały otworzone przez jakąś brunetkę.
-Cześć jest Kit?
-Chyba w sypialni. Wejdź.
-Słońce, kto przyszedł? - rozpoznałam głos Sean'a
-Właśnie jak masz na imie - zapytała się mnie dziewczyna.
-Marcela.
Dziewczyna wypowiedziała moje imie, a zaraz za chwilę najstarszy z braci znalazł się koło nas.
-Mar Kit'a nie ma, pojechał na zakupy. Wpadnij do niego jutro.
Chłopak zaczął kierować mnie w strone drzwi, nagle po schodach zobaczyłam schodzącego bruneta.
-No nie wydaje mi się, żeby był na zakupach.
-Kicio, chodź do mnie, ktoś musi mi pomóc się umyć. Obiecałeś - usłyszałam głos jakiejś dziewczyny. Momentalnie zebrały się w moich oczach słone łzy.
-Puść mnie - wysyczałam przez zęby do Sean'a - Puść mnie -powtórzyłam gdy nie wykonał mojej prośby, to i tak nic nie dało więc wyrwałam się chłopakowi i podbiegłam do Kit'a policzkując go.
-Kurwa, ja siedze i sie ucze, chodze do pracy, a Ty co, zdradzasz mnie? Nie myślałam, że jesteś taki. A ty Kieran - odwróciłam się do chłopaka siedzącego na sofie - może łaskawie odezwał byś się do Emmy? Chyba, że też obracasz jakąś dupe na boku i już Ci nie jest potrzebna, tak jak ja nie jestem - spojrzałam na bruneta - potrzebna tobie.
Pełna złości wyszłam z ich domu, spotkanie ich było moim marzeniem, a teraz nawet gdyby zapłacili mi milion złoty bym nie chciała ich poznać. Wsiadłam do auta i odjechałam z piskiem opon kierując się do przyjaciółki.
CDN...

piątek, 26 lipca 2013

#8 Opowiadanie z Kit'em

Nie musiałam długo czekać na przyjaciółkę. Sięgnęłam do zapasów, które zostały jeszcze po rodzicach i wyjęłam z nich Jack'a Daniells'a, poszłam do kuchni po cole i już usiadłyśmy przed telewizorem popijanąc whisky, opowiedziałam jej pokrótce rozmowe z chłopakiem, w sumie to nawet nie była rozmowa tylko głośna wymiana zdań. Emma pochwaliła się co robiła w nocy z Kieran'em. Chwile przed 22 zadzwoniła moja mama, że przyjedzie wraz z tatą zabrać mnie jutro na obiad. Poprosiłam ją, żeby nie przyjeżdżała wcześniej niż o 15.
-Marcela, mówię Ci napisz do niego, niech przyjedzie i z tobą porozmawia. - namawiała mnie koleżanka - widzisz teraz siedzisz i sie upijasz bo pokłóciłaś się z nim. Bądź mądrzejsza i wyciągnij pierwsza rękę.
-Ja mu kazałam sie wynosić, bo on przegiął. To on powinien do mnie przyjść i mnie przeprosić.
Mówiłam jak do ściany, widziałam, że Emma jest zapatrzona w telefon.
-Z kim piszesz?
-z Kieran'em on też mówi, że odkąd przyszedł do domu to Kit nie wychodzi z pokoju i nikogo nie wpuszcza.
-co mnie to obchodzi. - schyliłam się sięgając po resztki drinka które miałam w szklance. - to co po jeszcze jednym?
-Niech Ci będzie i lece do domu.
-Nie Em, nie zostawiaj mnie samej. Nie dam sobie rady.
-Kieran po mnie przyjedzie o 2.
-Zajebiście, czyli mamy jeszcze tylko pół godziny?
Zanurzyłyśmy usta w szklance i umilkłyśmy. Czekałyśmy aż, brat Lemon zapuka do naszych drzwi. Nie szczędziłam sobie alkoholu i zrobiłam sobie kolejnego drinka.
-Marcela może już wystarczy - zaśmiała się koleżanka - przecież nie wstaniesz rano, a jak Cię matka zobaczy na kacu to będzie zła.
-Wypije hektolitry wody i będzie okej.
W domu było słychać dźwięk dzwonka, dziewczyna miała w sobie więcej siły więc wstała jako pierwsza. Ja dopiero po chwili się podniosłam i przywitałam gościa.
-Ło Marcela.. Dobry stan co nie?
-Żebyś kurwa wiedział, idealny.
-Przywiozłem kogoś kto chciał z Tobą porozmawiać.
-Niech zgadne, Kit?
-Tak - wynurzył się zza niego brunet.
-Wejdź jak musisz.
-Dobra Mar, my już spadamy, do zobaczenia jutro, albo w poniedziałek po szkole.
Zamknęłam za nimi drzwi i wróciłam na kanapę sięgając po resztki cieczy która była w firmowej szklance Jack'a Daniells'a
-Możesz nie pić teraz, jak chce z tobą porozmawiać?
-Robie, co chce, nikt mi rozkazywać nie będzie.
-Możesz przestać. - wyrwał mi szklankę z rąk, na co odpowiedziałam gniewnym spojrzeniem. - Zachowujesz się jak dziecko! Kurwa dziewczyno masz już 20 lat a udajesz 15latkę.
-Jak już Ci raz dzisiaj powiedziałam, nie pasuje Ci coś, to wyjdź.
-Teraz nie zamierzam - w tym momencie przyciągnął mnie do siebie i pocałował. - Dobrze wiem, nie zachowałem się najlepiej, ale też nie aż tak, żebyś się tak bardzo denerwowała i robiła takie awantury.
-Wiesz, co Ci powiem? Jestem głodna, ide sobie coś zjeść.
Weszłam do pomieszczenia, a zaraz za mną pojawił się chłopak. Oparł się o blat i patrzył jak przyrządzam kanapki.
-Chcesz jakąś?
-Nie, jadłem niedawno.
Wzięłam gryza kanapki i już mi się odechciało jeść, odłożyłam ją na blat i poszłam do sypialni, ściągając z siebie ciuchy tak jak ostatnio miałam to w nawyku.
-Marcela? - Odwróciłam się do niego przodem w samej bieliźnie - co to ma znaczyć?
-Rozbieram się, żeby położyć do łóżka, coś nie w serek?
-nie nic, w takim razie będę już spadał.
Podeszłam powolnym krokiem do chłopaka, przyciągając go do siebie.
-Zostań ze mną, nie chce być teraz sama.
-Upiłaś się, stoisz w samej bieliźnie i myślisz, że jest wszystko okej?
-No a czemu nie? Nie mam ochoty na seks więc nie masz się o co martwić, że Cię zgwałcę - wyszczerzyłam zęby w dużym uśmiechu.- Teraz kolej na Ciebie. - zaczęłam zdejmować mu bluze, koszulkę i zdążyłam tylko odpiąc guzik od spodni zanim zaprotestował.
-Marcela, spokój.
-Nie to nie ja idę spać - naciągnęłam na siebie koszulkę i położyłam się do łóżka. - w spodniach nie będziesz spał. - odwróciłam się przodem do ściany i przytuliłam się do misia. Za chwile poczułam jak Kit kładzie się za mną przytulając się od tyłu.
-Wiesz, czemu Ci nie powiedziałem, że pale? Bo nie każda dziewczyna to lubi, wole to ukrywać.
-Dobra już bądź cicho, głowa mi pęka.- odwróciłam się do chłopaka i położyłam głowe na jego torsie. - Dobranoc.
CDN...

czwartek, 25 lipca 2013

#7 Opowiadanie z Kit'em

*Dzień imprezy urodzinowej chłopaków*
Emma przyszła po mnie zaraz po pracy którą skończyłam o 15 i poszłyśmy kupić prezent chłopakom i przy okazji też uzupełniające lodówkę. Po 18 wróciłyśmy do mnie do domu i zaczęłyśmy się szykować. Prysznic, malowanie, ubieranie. Ja postawiłam na wygodę, Em ubrała się w małą czarną i neonowe szpilki.
Zeszło nam do 20:30, więc zaproponowałam dziewczynie aby zrobić zapiekanki, bo jak zwykle prawie dzisiaj nic nie jadłam. Z tego co mówił mi Kit nie będzie tylko naszej szóstki, ale także Robbie, Ashley i jakaś ich grupka przyjaciół.
Bawiłam się telefonem i gdy miałam zamiar odwiedzić Twitter'a dostałam wiadomość:
"Za pięć minut jesteśmy, wychodź to pojedziemy po Emmę"
Zabrałyśmy torebki, założyłyśmy buty, kurtki i wyszłyśmy z domu. Dwa razy zdążyłam sprawdzić czy są na pewno zamknięte zanim podjechali chłopcy. Byli czarnym busem, podobnym do tego którym poruszaliśmy się w Polsce.
-Cześć ślicznotki, myślałem, że dopiero mamy jechać po Emme - Dean spojrzał się na nas ze zdziwieniem.
-Hej wszystkim! - pomachałam chłopakom - za dużo was tutaj. Robbie siedział sam więc dosiadłam się do niego, a do Emmy dosiadł się Kieran. Przez całą drogę dokuczałam sobie z Robbim. Widziałam go dwa razy, a już go bardzo polubiłam. Był zawsze roześmiany. Pod klubem znaleźliśmy się troche po 21, gdzie czekali już na nas inni znajomi chłopaków. Bez problemu weszliśmy do środka, ponieważ chłopaki chyba musieli znać się z ochroniarzem. Wszyscy pili oprócz mnie, ktoś musiał prowadzić, a przecież to wiadome, że za zdrowie braci muszą się napić. Wręczyłam wraz z Emmą prezenty chłopakom i poszliśmy się bawić. Bardzo mało czasu spędzałam z Kit'em, głównie dlatego, że pił z kolegami. Koło północy poprosiłam go aby trochę przystopował bo już jest za bardzo narąbany, nie chciał mnie posłuchać, jeżeli tak dalej będzie to dla niego zaraz zabawa się skończy.
-Kit, koniec.
-nikt, nie będzie mi nic zabraniał.
Emma i pozostałe dziewczyny, czyli Vicky, Cleo i Pam zobaczyły moje zdenerwowanie i postanowiły wziąć mnie na parkiet. Em jako jedyna wiedziała, że Kit jest moim chłopakiem, postanowiłam się przewietrzyć. Zabrałam ze sobą torebkę i pooddychałam świeżym powietrzem, póki przed klub nie wyszedł Kit odpalając papierosa, zmroziłam go wzrokiem lecz on sobie nic z tego nie robił, chłopaki ledwo stali na nogach. Podeszłam do busa otwierając sobie drzwi i usiadłam tam. Kocham go, mieliśmy dzisiaj powiedzieć o nas chłopakom a on udaje, że mnie nie zna. Gdy chłopaki zniknęli mi z zasięgu wzroku napisałam sms'a do Emmy aby poprosiła Robbiego żeby do mnie wyszedł.
-No co tam? - zagadał zaraz jak podszedł.
-Jesteś chyba najtrzeźwiejszy z nich, więc zacznij ich zbierać do auta, to nie powinno być trudne. Ty weźmiesz Kit'a, Em przyprowadzi Kieran'a ja się pozostałymi. 
Pewnym krokiem weszliśmy do środka, znalazłam Em, na kolanach Kieran'a i wyszeptałam jej że czas się zbierać. Największe opory stawiał oczywiście mój chłopak, Sean'a bez problemu namówiłam na powrót, z Dean'em było nieco trudniej, Ash i Reece wyszedł o własnych siłach. Postanowiłam, że nie będę odwoziła nikogo tylko pojedziemy prosto do mnie. Trzy sypialnie i kanape muszą chłopakom wystarczyć. Emme na prośbę ulokowałam w gościnnym pokoju z Kieranem, do swojego pokoju wpuściłam Robbie'go i Sean'a a na kanapie Kit'a z Ash'em a sypialni Dean'a z Reece'm. Rano nie odezwe się nawet słowem do Kit'a. Korzystając z dużego łóżka cała nasza trójka mogła się na nim bez problemu położyć. Zarządziliśmy zero przytulania, zero chrapania bo inaczej wypad z łóżka, mnie umieścili na samym środku. Chłopcy zasnęli od razu lecz mnie męczyło zachowanie Kit'a. Wiem, że nie jesteśmy ze sobą długo bo to dopiero tydzień, ale nie rozumiałam jego postępowania. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest już 3 , nastawiłam budzik na 10 i poszłam spać.
Gdy tylko usłyszałam znajomą mi piosenkę sięgnęłam po telefon i wyłączyłam dźwięk, wygramoliłam się z łóżka nie budząc chłopaków, poszłam pod prysznic zabierając ze sobą przy okazji ubrania
 i się ogarnęłam.
Zeszłam na dół i zaczęłam robić naleśniki, to najlepszy posiłek dla tak licznej grupy, gdy już wszystko usmażyłam zaczęłam budzić ludzi, na pierwszy ogień poszła Em, potem Sean i Robbie, następnie Dean, Reece i Kieran i jako ostatnich obudziłam Ash'a i Kit'a.
Jako, że mój stół mógł zmieścić tylko osiem osób stanęłam na boku i zaczęłam konsumować naszykowanie przeze mnie śniadanie. Gdy każdy się rozszedł w jadalni został mój chłopak. Jak najszybciej chciałam opuścić pomieszczenie.
-Marcela, czekaj, o co Ci chodzi?
-Nie odzywaj się do mnie, nie chce z tobą rozmawiać. - Wyszłam z pomieszczenia zostawiając go samego.
-Nie chce być niemiła, ale zaraz idę do pracy.
Razem z resztą opuściłam dom, pożegnałam się ze wszystkimi i ruszyłam na pieszo do pracy, nie chciało mi się odpalać auta ani jechać autobusem. W pracy ciągle pisał do mnie Kit, nie odpowiedziałam mu na żadną wiadomość. Dzisiaj zaczynałam zmiane o 12 a kończyłam o 18 czyli jak wróce do domu będę miała czas aby sprzątnąć i nawet zrobić sobie kolacje i odrobić lekcje które odpuściłam sobie od jakiegoś czasu, lecz wszystkie moje plany zepsuł Kit przychodząc do mnie.
-Po co przyszedłeś?
-Chciałbym wyjaśnić pewną sprawę.
-A mianowicie?
-Czemu się do mnie nie odzywasz? Co Ci takiego zrobiłem?
-Co mieliśmy zrobić wczoraj w klubie? Pokazać im, że jesteśmy razem, Ty nawet ani jeden raz ze mną nie zatańczyłeś, miałeś mnie totalnie gdzieś, poprosiłam Cię żebyś przystopował z piciem, a Ty, że mam Ci nie rozkazywać.
-I o to cała ta akcja?
-Jeszcze potem jak wyszedłeś z klubu, dlaczego ja nie wiem nic, że palisz? Patrzyłeś się w moją strone, siedziałam sama w aucie, a Ty co? skończyłeś jarać i już Cię nie było. Gdyby nie Robbie i dziewczyny to pewnie bym siedziała cały wieczór w aucie.
-Marcela, znamy się dopiero 3 miesiące, jesteśmy ze sobą niecały tydzień, a zachowujesz się jakby... jakbyśmy byli małżeństwem albo parą z nie wiadomo jak długim stażem.
-To jak Ci się coś kurwa nie podoba to stąd wyjdź.
Miałam nadzieje, że zostanie lecz on założył kurtkę i wyszedł. Oklapłam na kanapie i zaczęłam płakać, zadzwoniłam do Emmy, żeby przyjechała i ze mną posiedziała. Miałam ochotę się upić do nieprzytomności.
CDN...

środa, 24 lipca 2013

#6 Opowiadanie z Kit'em

Resztę nocy bawiliśmy się na całego, mama bardzo cieszyła się z zaistniałej sytuacji i powiedziała mi, że tata też jest zadowolony, że to właśnie wypadło na Kit'a. Wystarczyło tylko zostawić ich na chwile i mój tato go polubił.Na poprawinach nie odstępowaliśmy się nawet na krok. Postanowiliśmy zostać jeszcze jeden dzień w Polsce i wrócić. Chłopaki przez te dwa dni cały czas wydzwaniali do Kit'a
Rodzice odwieźli nas na samolot bo sami zostali jeszcze na tydzień w Polsce. Gdy usiedliśmy już na miejscach oparłam głowę o ramię chłopaka i zasnęłam.
-Marcela lądujemy- ze snu wybudził mnie głos Kit'a, to wspaniałe uczucie widzieć, że ma się koło siebie osobę która jest tobą zauroczona, kocha twoje wszystkie wady, że to właśnie Ty jesteś tą osobą pomimo milionów innych dziewczyn na świecie. Chcąc ukryć przed chłopakami prawdę poprosiła Kit'a aby im nie mówił. Sean przyjechał po nas na lotniski, zostałam odwieziona pod sam dom i z pomocą Kit'a moje bagaże znalazły się w środku.
-Do zobaczenia - poczułam jak przyciąga mnie do siebie swoimi silnymi ramionami, przyjemne ciarki rozeszły sie po moim ciele pod dotykiem chłopaka. Pocałował mnie namiętnie na pożegnanie  i wyszedł. Zabrałam się za rozpakowywanie walizki, co zajęło mi tylko chwilę, wrzuciłam brudne rzeczy do kosza, zaraz po tym robiąc pranie. Zadzwoniłam do Emmy, żeby do mnie wpadła na jakieś wino, może dwa, przyszła koło 20, więc miałam troche czasu, żeby się naszykować. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam było otworzenie wina, rozsiadłyśmy się na kanapie włączając komedie. Piłyśmy z tzw "gwinta" nie potrzebowałyśmy kieliszków.
-Opowiadaj jak tam w Polsce, podobało się chłopakom?
-Podobało się bardzo, nauczyłam Kit'a paru słówek. No i jest jeszcze coś.
-Mów!
-No bo.. No bo wiesz.. Ja i Kit jesteśmy parą.
Dziewczynę zamurowało, wpatrywała się we mnie czekając na wyjaśnienia.
-Ja złapałam welon, on złapał muchę, staliśmy się nową młodą parą. W polsce na weselu się tak robi, zatańczyliśmy pierwszy taniec i rak jakoś wyszło. Wyznał mi drugi raz miłość.
-A pierwszy kiedy był?
-Którejś nocy jak byliśmy już w Łodzi, dzień przed weselem, spaliśmy w jednym łóżku, on myślał, że nie słyszę, że juz dawno zasnęłam.
-Uroczo, a jak chłopcy zareagowali?
-Nie powiedzieliśmy im jeszcze nic. Jesteś w sumie pierwszą osobą od nas z grona, która o tym wie.
Rozmowę przerwał nam dźwięk sms'a
"chłopaki zapraszają w piątek do klubu z okazji urodzin Kieran'a , Reece'go i Sean'a. Mówią, że możesz zabrać ze sobą Emmę. Tęsknie xx"
Uśmiechnęłam się sama do siebie, pokazując wiadomość koleżance. To będzie idealna okazja, żeby powiedzieć chłopakom.
Z przyjaciółką gadałyśmy dość długo, kiedy kończyłyśmy 3 wino, udało mi się ją namówić, żeby została u mnie, ze względu na nasze upojenie alkoholowe. Po 3 mocno pijane poszłyśmy spać.
Rano, przed 13 obudził mnie telefon od szefa, który chciał się upewnić czy na pewno przyjdę do pracy. Przestraszona szybko wzięłam prysznic, ubrałam się
i obudziłam Emmę mówiąc żeby zamknęła drzwi, a po klucze wpadne po pracy. Nie mogąc znaleźć kluczy od auta pobiegłam na autobus, który zaraz miał być. Szef nie zrobił mi awantury tylko zaśmiał się, że potrąci mi z pensji, przeprosiłam go i poszłam na zaplecze zmienić koszulkę na firmową. Dzisiaj dużego ruchu nie było więc bez wyrzutów sumienie mogłam popisać z chłopakiem, który zaoferował, że po mnie przyjedzie. Emma napisała, że w domu będzie dopiero koło 1 w nocy, więc umówiliśmy się, że pojedziemy do Kit'a. Chwile po zamknięciu, gdy z szefem wychodziliśmy z kawniarni zobaczyłam znajome auto chłopaka, a zaraz jego postać. Przywitał mnie czułym pocałunkiem.
-Marcela, tylko nie spóźnij się jutro baraszkując znów przez całą noc - zaśmiał się Joe - za kare zapraszam jutro od 8 na zmywak. Do jutra.
-Do widzenia szefie
-o jakim spóźnieniu i o jakim baraszkowaniu mówił? - zapytał mnie Kit.
-Wczoraj razem z Emmą troche zaszalałyśmy z alkoholem i tak jakoś wyszło.
-a to baraszkowanie?
-bo Ciebie zobaczył - wyszczerzyłam zęby w szerokim uśmiech.
-W takim razie wskakuj do auta. Chłopaki się stęsknili za tobą.
Wsiedliśmy do samochodu, a zaraz po chwili rozniósł się dźwięk jaki wydał mój brzuch. Przecież dzisiaj nic nie jadłam, jak ja mogłam o tym zapomnieć przez cały dzień?
-Ty mi robiłaś śniadania, to teraz pora na mój popis kulinarny księżniczko. - gdy staliśmy na światłach chłopak pocałował mnie w policzek. Po kolejnych 10 minutach byliśmy pod jego domem. Chłopaki raczej będą siedzieć w salonie i zamulać przed telewizorem, albo na twitterze.
Gdy tylko weszłam do środka, przywitali mnie głośnym "cześć", przytuliłam każdego i poszłam do kuchni gdzie siedział już Kit.
-Idź do mnie do pokoju, jak zrobie dla Ciebie kolacje to przyjdę.
Grzecznie posłuchałam chłopaka i udałam się do jego sypialni. Była mała, a zarazem przestronna. Jedyny minus był taki, że jego łóżko było jednoosobowe. Usiadłam na nim i wyjęłam swój telefon żeby tylko posprawdzać serwisy społecznościowe i zerknąć na godzine. Jeszcze nie ma 23 a ja już jestem śpiąca. Po jakiś 5 minutach w końcu przyszedł Kit, stawiając mi na kolanach talerz z 3 kanapkami, na każdej zostało narysowane serce keczupem. Podziękowałam chłopakowi i zaczęłam jeść. Odstawiając talerz na półkę nocną, poprosiłam chłopaka aby położył sie koło mnie. Ten przekręcił zamek w drzwiach i ułożył się obok. Wcześniej bawiąc się telefonem uruchomiłam budzik na 1 w nocy. Przytuliłam się mocno do chłopaka, dzięki czemu mieściliśmy się we dwójkę na tym małym łóżku. Skradł mi kilka całusów, a potem smyrając po plecach sprawił, że zasnęłam.
Nawet nie wiem co by się ze mną stało gdyby nie budzik, pewnie zaspałabym znów do pracy i szef by mnie wywalił.
Przetarłam zaspane oczy i spojrzałam na chłopaka który tak jak ja zasnął. Zeszliśmy po cichu do samochodu i skierowaliśmy się pod dom mojej przyjaciółki. Zadzwoniłam do niej aby zniosła mi klucze, ona też już spała. Zdenerwowałam się na nią, bo mogła powiedzieć, że będzie wcześniej, dzięki czemu spałabym już smacznie w swoim wielkim pustym domu. Chłopak odprowadził mnie pod same drzwi i pocałował namiętnie.
-Dobranoc Kit.
-Śpij dobrze, rano zadzwonie, żeby Cię obudzić.
Poczłapałam na górę rozrzucając po drodze swoje ubrania, tak, że będąc w pokoju byłam już w samej bieliźnie, wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w piżame i poszłam spać.
CDN...

poniedziałek, 22 lipca 2013

#5 Opowiadanie z Kit'em

Rodzicie mieli wylądować na Lublinku około 15. Więc mogliśmy trochę poleniuchować i tak wstałam wcześniej od bruneta bo przyzwyczaiłam się do tego ze względu na szkołę. Posprzątałam po wczorajszej "imprezie" i zabrałam się za robienie śniadania. Długo myślałam nad tym co mogę mu zaproponować i wymyśliłam jajecznice ze szczypiorkiem taką jak robi mój tato. Gdy skończyłam robić śniadanie, położyłam talerz z jedzeniem na tacce i zaniosłam do pokoju w którym spał chłopak.
 -Kit wstawaj, już 11. Mam dla Ciebie coś dobrego.
Chłopak parę razy przekręcił się na łóżku, w końcu otworzył oczy i jak zobaczył co przyniosłam usiadł.
-Marcela, nie musiałaś się tak starać, ale dziękuję.
-Musisz mieć dużo siły bo zaraz idziemy na spacer po Łodzi, a potem muszę znaleźć jakiegoś fryzjera, żeby mógł mnie i mamę na jutro uczesać.
-Smaczne to jest. Nie jadłem nigdy tak pysznej jajecznicy.
-Przepis taty - wyszczerzyłam się do chłopaka. - jak zjesz to zostaw w zlewie, pozmywam jak wrócimy, a teraz idę się ubrać i umalować.
Weszłam do łazienki i zrobiłam to co miała, włosom pomogłam się lepiej skręcić i wyszłam gotowa na spacer. Słyszałam, że Kit robi coś w kuchni więc zaciekawiona weszłam do pomieszczenia.
-Mówiłam Ci, że pozmywam!
-Mam dwie ręce więc moge sam to zrobić i Ci troche pomóc.
Przy zlewie stał już ubrany chłopak.
-Rozumiem, że dopiero teraz na obcasach zobaczę Cię jutro?
-Tak, a potem znów sobie poczekasz na jakąś okazje, nie lubię szpilek więc rzadko w nich chodzę.
-To co idziemy?
Wyszliśmy z domu, najpierw kierując się do centrum Łodzi. Po pół godzinie byliśmy na ulicy Piotrkowskiej, opowiadałam mu trochę o tym co się na niej znajduje. Potem zajęliśmy się poszukiwaniem salonu, po  14 udało nam się znaleźć taki, który przyjmie mnie i moją mamę. Poszliśmy do restauracji na kluski śląskie z sosem, zabraliśmy na wynos dla rodziców. Będąc pod blokiem spotkaliśmy moich rodziców. Przedstawiłam im Kit'a i powiedziałam, że znalazłam salon w którym przyjmą mnie i mamę.
Rodzice rozpakowali swoje rzeczy, a ja usiadłam z Kit'em u siebie w pokoju.
-Boje się jutra Marcela.
-Nie martw się będę twoim tłumaczem, jak nie ja to moi rodzice.
-Naucz mnie paru zwrotów po polsku.
- a więc najważniejsze, czyli  dzień dobry - najpierw powiedziałam po angielsku potem po polsku.
-o mój boże, powtórz jeszcze raz.
-dzień dobry - powiedziałam po polsku
-Dżen Dobry.
-no powiedzmy, że Ci wyszło. teraz Wszystkiego najlepszego - znów po angielsku, ale tym razem powtórzyłam dwa razy po polsku.
-szytkiego najleszego.
-Jest dobrze. teraz dziękuję i proszę.
-dżekuje, proszhe
-Brawo, to tyle, jak coś to będę Ci podpowiadała na ucho - uśmiechnęłam się do chłopaka.
Widziałam, jak chłopak robi coś na telefonie, usiadłam obok niego i zerknęłam jak pisze po angielsku " @Marcela_xx to najlepszy nauczyciel polskiego jaki może być"
-Daj to napisze Ci to po polsku.
Cały czas gadaliśmy i śmialiśmy się ze wszystkiego, około godziny 19 poszłam pod prysznic i przebrałam się w piżamę, chciałam być wyspana przed jutrzejszym dniem. Chłopak zrobił to samo, a ja w tym czasie poszłam pościelić sobie w salonie.
-Kit oglądamy jakiś film?
Usadowiliśmy się na łóżku i włączyłam laptopa. Po obejrzanym filmie było koło 23 więc zaczęłam się zbierać do łóżka.
-Marcela, nie będziesz spała na kanapie, ja tam pójdę.
-Jesteś moim gościem. Więc nie wypada.
-Ja Ci nie pozwolę tam spać.
Po 15 minutach kłótni doszliśmy do wniosku, że będziemy spać u mnie w pokoju razem, na jednym łóżku. Mi się to bardzo podobało. Położyłam się obok chłopaka, lecz po chwili odwróciłam się do niego plecami. Nie chciało mi się spać, więc leżałam myśląc o tym jak fajnie by było gdyby nam wyszło, gdyby Kit poprosił mnie o chodzenie. Gdy chłopak myślał, że śpię poczułam jak oplata mnie ręką, przysunął mnie bliżej siebie i pocałował w tył głowy
-Kocham Cię Marcela - wyszeptał bardzo cicho. Zaraz potem odleciałam szybko. Rano obudziłam się w nieco innej pozycji. Leżałam na torsie chłopaka, który dalej spał. Delikatnie wstałam słysząc jakieś głosy w kuchni i poszłam tam.
-O hej mamuś, co tam dobrego robisz?
-Proponuje dzisiaj tosty francuskie na śniadanie, więc zaraz musisz obudzić swojego kolegę. - mama uśmiechnęła się po czym odwróciła się z powrotem do kuchenki. - Marcela wiem, że nie powinnam pytać, no ale jestem twoją matką. Jesteście parą?
-Maaaamoo! Skąd wpadłaś na taki pomysł?
-Weszłam do was rano i widziałam jak słodko się przytulacie.
-Więc rozwieje twoje wątpliwości, nie jesteśmy parą, ale mamo ja go bardzo lubię.
-A on Ciebie?
-On mnie chyba też mamuś.
Rodzicielka przytuliła mnie mocno i powiedziała, że mam iść po chłopaka. Weszłam do pokoju a Kit już nie spał.
-Chodź na śniadanie, mama dzisiaj tosty robi.
Chłopak ubrał się i poszliśmy. Dalej nie mogłam przestać myśleć o tym co powiedział w nocy, a może to mi się przyśniło? Może tak na prawdę śniłam, że nie mogę zasnąć?  Ale nie to chyba było na prawdę. Założyłam na siebie pierwsze lepsze rzeczy i wraz z mamą poszłyśmy do salonu, najpierw mama, potem ja. Do godziny 15.30 siedziałyśmy w salonie, a "nasi" faceci zostali razem. Bałam się, żeby tata nie przeprowadził z Kit'em jakiejś rozmowy sprawdzającej. Tata lubił wiedzieć dużo o moich chłopakach, zwykle też im potrafił grozić "jeżeli zranisz moją córkę wiedz, że będzie z tobą źle", ale właśnie kochałam mojego tate za to, że był taki opiekuńczy.
Wróciłyśmy do domu, a ja postanowiłam iść się umalować i założyć sukienkę. Postawiłam na delikatny ale widoczny makijaż.
-Kit, pomożesz mi? - zawołałam do chłopaka wchodząc do pokoju.
-W czym.
-Zapnij - uśmiechnęłam się do chłopaka i odwróciłam się do niego bokiem pokazując na zamek.
Gdy byłam już gotowa poszłam umalować mamę. Około 17 dojechaliśmy pod kościół. Kit wyglądał nieziemsko, czarny garnitur idealnie pasujący do jego ciała, czarna koszula i pudrowy krawat. Oj tak postarał się. Rodzice weszli do kościoła, a my zostaliśmy przed. Nie za bardzo lubiłam takie ceremonie, spotkałam swoją kuzynkę, która jak się dowiedziałam urodziła śliczną córeczkę. Przedstawiłam jej chłopaka. Dowiedziałam się, że jej młodsza siostra jest Roomie więc wie kim jest mój przyjaciel. Oczywiście nie obyło się bez pytań skąd się znamy, jak się poznaliśmy. Opowiedziałam jej z uśmiechem na ustach, że to mój bohater. Po ceremonii w kościele jak to w polskim zwyczaju para młoda została obsypana ryżem, a na sali poczęstowani chlebem i solą, wszyscy wznieśli toast za młodych, złożyliśmy życzenia i przyszedł czas na obiad. Nie siedzieliśmy koło rodziców tylko z moim kuzynostwem. Nastąpił pierwszy taniec młodych, potem Kit wyciągnął mnie na parkiet. Tańczyliśmy śmialiśmy się. Prawie cały czas tańczyłam z Kit'em bo bałam się go puścić w tłum, bo nie mógłby się porozumiewać z innymi, ale raz porwała mi go Nikola. Była wniebowzięta tańcząc z nim w końcu to jej idol. Stał przed nią, tańczyła z nim, czego można chcieć więcej? W tym czasie gdy Kit'em zajmowała się moja kuzynka poszłam porozmawiać z babcią, oczywiście nie obyło się bez pytań czy jestem z nim. Jak to w tradycji nie mogło obyć się bez rzucania welonem i muchom. Przetłumaczyłam chłopakowi co teraz będzie, najpierw łapały welon panie. Wszystkie stanęłyśmy wokół panny młodej, jej matka lekko nią zakręciła a ona rzuciła welonem. Złapałam go, bo leciał prosto we mnie. Monika upięła mi go we włosach i czekałam na "nowego pana młodego" którym na moje szczęście stał się Kit. Chłopak poprosił mnie do tańca, zarumieniłam się. Położyłam głowę na ramieniu chłopaka i poruszaliśmy się w rytm muzyki.
-Marcela, kocham Cię. - zamurowało mnie. W tym momencie chłopak odsunął się ode mnie i zmusił mnie do zrobienia piruetu. -  Przepraszam, że to powiedziałem. Nie powinienem.
-Kit, to nie tak, zaskoczyłeś mnie, przyznam Ci się, że słyszałam jak to mówiłeś wczoraj. Ale ja Ciebie też kocham. - na te słowa chłopak pocałował mnie w usta. Gdy kapela zmieniła repertuar pociągnęłam chłopaka i wyszliśmy na dwór. Nie wierzyłam, że to się stało. Musiałam ochłonąć. Chłopak usiadł na ławce wyciągając ręce w moją stronę abym usiadła mu na kolanach.
-Marcela, wiem, że nie znamy się wcale za długo, bo to tylko 3 miesiące, ale zakochałem się w tobie,  moją najwspanialszą nocą była ta, jak spałaś ze mną pierwszy raz bo bałaś się burzy, mogłem Cię przytulić i sprawić że czujesz się bezpieczna. Wiesz jakie to było wspaniałe? - Wtuliłam się w tors chłopakowi, a on nie przerywał mówienia - Marcela chciałabyś ze mną być?
- No oczywiście, że tak! - wpiłam się w jego usta.
CDN...

sobota, 20 lipca 2013

#4 Opowiadanie z Kit'em

*Dwa miesiące później*
Między mną a Kit'em było coraz lepiej. Zakochiwałam się w nim każdego dnia coraz bardziej. Jednak on nie wyglądał na zainteresowanego. Rodzice pytali się mnie dlaczego nie jadę z nimi i po co mi klucze do naszego mieszkania w Polsce. Opowiedziałam mamie z kim idę na ślub, ona się bardzo ucieszyła bo jak jeszcze z nimi mieszkałam wiedziała, że bardzo lubię ten zespół.
-Marcela spakowałaś już wszystko co będzie potrzebne Ci w Polsce?
-Tak mamo, pytałaś się już. Możecie już jechać, chłopaki zaraz po mnie przyjadą.
-A może my z mamą chcielibyśmy poznać twojego wspaniałego Kit'a?
-Ale ja nie chce, żebyście go poznawali teraz!
Rodzicielka zaczęła się śmiać.
-Chodź Jarek, w takim razie jedziemy. Jak tylko będziecie na miejscu zadzwoń do nas. Tutaj masz pieniądze - podała mi do ręki 500 funtów - zamień to, nie pozwalaj aby chłopcy płacili za Ciebie bo to nie ładnie.
-Mamo wiem.
-To pa córeczko.
Rodzice wyszli, nie minęło 15 minut a usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Proszę!
Do mojego mieszkania wparowała cała czwórka chłopaków.
-To co, gotowa na wyprawę z nami?
-Tak! O której będziemy w Polsce?
-Koło 16, coś takiego. - Powiedział najstarszy z chłopaków.
Kit rozejrzał się po pokoju i zapytał gdzie są moje walizki. Jak zobaczył, że mam jedną wielką zaczął się śmiać.
-Dziewczyno co, Ty ze sobą zabrałaś?
-Nie chcesz wiedzieć, oj nie!
Wziął moją walizkę i poszliśmy do auta, na lotnisku było troche dziewczyn które chciały pożegnać chłopaków. Oczywiście zrobili sobie z nimi zdjęcia i dali autografy. Dopiero teraz do mnie dotarło to, że ja już nigdy nie będę musiała prosić się o zdjęcie. W samolocie siedziałam pomiędzy Kit'em a Dean'em, oparłam głowę o ramię bruneta i zasnęłam. Dopiero obudzili mnie jak lądowaliśmy. Polska, moja stara ojczyzna. Gdy tylko wysiedliśmy z samolotu zadzwoniłam do rodziców, że jesteśmy na miejscu, mama przypomniała mi o zamianie funtów na złotówki. Rozejrzałam się w poszukiwaniu chłopaków, to co zobaczyłam bardzo mnie zdziwiło. Chyba z tysiąc dziewczyn przyszło ich zobaczyć. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Podeszłam do Kit'a i od razu usłyszałam jak niektóre dziewczyny w moim ojczystym języku pytają się na przemian kim jestem. Nie za bardzo były zadowolone moją osobą. Wyszeptałam do ucha brunetowi, żeby powiedział po polsku "kocham was wszystkich" ten zrobił to kalecząc polski. Na te słowa wszystkie zaczęły piszczeć. Chłopak poprosił mnie abym przeprosiła wszystkich ale jest zmęczony i powiedziała, że nie może sie już doczekać jutrzejszego koncertu. Dziewczyny zdziwiły się tego jak idealnie powiedziałam te słowa po polsku. Pojechaliśmy do hotelu, nie był on luksusowy. Wynajęte zostały 2 pokoje, jeden dla mnie i dla Kit'a i jeden dla braci Lemon.
-To co chłopaki pokazać wam troche Warszawy? - nie powiem, sama jej nie znałam, ale mi łatwiej jest się po niej poruszać.
-Wieczorem Marcela. Pójdziemy na jakąś imprezę?
-Dajcie mi internet to zobacze gdzie co jest.
Po pół godzinie szukania znalazłam fajny klub w którym na pewno będziemy się świetnie bawić. Zamówiliśmy jedzenie i poszłam się szykować na dzisiejszy wieczór. Wyprostowałam włosy i ubrałam
się, zakładając pierwszy raz przy chłopaku obcas, idealnie umalowana wyszłam do pokoju.
-No już myślałem, że nigdy Cię na wysokim obcasie nie zobaczę. Odkąd się znamy nigdy nie zakładałaś.
-A no, widzisz. Ludzie się zmieniają. -Uśmiechnęłam się do chłopaka.
-Ładnie wyglądasz.
-Dzięki.
-Gotowi? - do pokoju wparowali chłopcy. -Łoł Marcela, jak nie Ty!
Zaśmiałam się i złapałam za torebkę.
-Idziemy?
Wychodząc z hotelu złapałam taksówkę i podałam kierowcy adres. Potem zapłaciłam za nią i weszliśmy do klubu. Prawie całą noc przetańczyłam z brunetem, przy wolnych przytulaliśmy się do siebie. Nie powiem bardzo mi się to podobało. O 2 wróciliśmy do hotelu, zadzwoniłam do przyjaciółki, że już za dwa dni się zobaczymy. Nie była na mnie zła, że ją obudziłam.Wzięłam szybki prysznic i ubrana w piżamę położyłam się do łóżka, po chwili też wrócił do pokoju Kit i poszedł pod prysznic. Zanim wszedł do pokoju zdążyłam już zasnąć. Nad ranem obudziła mnie burza, spojrzałam na zegarek "4.30" Rozejrzałam się po pomieszczeniu i zobaczyłam pochrapującego bruneta. Weszłam do łazienki, obmyłam twarz i spojrzałam w lustro i zobaczyłam podpuchniete oczy. No świetnie, ciekawa jestem czym to zakryje. Wróciłam do łóżka, przez to, że grzmiało i strasznie się błyskało nie mogłam zasnąć. Tak, należe do osób bojących się burzy. Weszłam na twittera w telefonie i przejrzałam kilka interancje. Znalazłam tam tweeta po polsku "@Marcela_xx dziękuje za to co powiedziałaś dzisiaj na lotnisku. Mam nadzieje, że zobaczymy się jutro"
Skuliłam się na łóżku i próbowałam zasnąć.
-Jezu dziewczyno, mogłabyś się przestać kręcić?
-Nie, bo jest burza, a ja się boje.
-To chodź tutaj się do mnie przytulić i idziemy spać.
Z uśmiechem przytuliłam się do chłopaka kładąc głowę na jego torsie.
-Dziękuje.
Tak spaliśmy do 12 póki nie obudzili nas chłopaki pukając do pokoju
Wstałam i otworzyłam im drzwi, bracia wparowali do pokoju mówiąc, że o za godzine mamy iść do empiku.
Ubrałam się szybko, umalowałam i zwolniłam Kit'owi łazienkę.
Chwile przed 13 byliśmy na miejscu. Stałam z boku patrząc jak są przytulani przez fanki.
-Cześć Marcela. Pewnie mnie nie wiesz kim jesteś, ale dziękuje za to co wczoraj powiedziałaś.
Właczyłam szybko telefon i pokazałam jej tweeta.
-Tak to ja. Amanda
-Miło mi Cię poznać
-Marcela, mogłabym sobie zrobić z tobą zdjęcie?
-Pierwszy raz spotykam się z czymś takim. Ale no dobrze.
-Jak to jest, że mówisz tak perfekcyjnie po polsku?
-Urodziłam się tutaj, mieszkałam przez 10 lat, a potem przeprowadziłam się do Anglii.
-Ale fajnie! Opowiesz mi jak poznałaś chłopców?
-Przypadkiem. Wywróciłam się na pasach i Kit mnie złapał, zaprosił na kawę, lecz ja odmówiłam, bo chwle wcześniej zostałam ochlapana przez auto.
-Też bym tak chciała.
-Amanda wiesz co,  idę się przejść po sklepach, bo zanudze się tutaj.
Dziewczyna pożegnała się ze mną na buzi w policzek i podeszła do chłopaków. Bardzo spodobały mi się jedne buty, więc postanowiłam je kupić. Koło 16 wróciliśmy do hotelu, ale od razu poszliśmy do restauracji na obiad. Poleciłam chłopakom pierogi z mięsem, czerwony barszcz i bigos. Każdy wybrał coś innego, ja sama kupiłam sobie tylko sałatkę i poszłam do pokoju. Zadzwoniłam do przyjaciółki i rozmawiałyśmy dobre półtorej godziny. Poprawiłam makijaż i pojechaliśmy do klubu. Najpierw spotkanie VIP potem koncert. Dziewczyny narobiły takiego pisku, że aż zaczęłam współczuć chłopakom. Towarzystwa dotrzymywał mi Robbie. Śmialiśmy się i tweetowaliśmy do siebie.
Chłopaki pojechali jeszcze na after party, ale ja wróciłam już do hotelu, za nim wrócili już spałam. Rano spakowaliśmy się, odstawiliśmy chłopaków na samolot i przyjechał po nas tata panny młodej. Po 2 godzinach byliśmy już w Łodzi. Wujo Robert odstawił nas pod domu, pokazałam Kit'owi to jak kiedyś w Polsce mieszkałam. Co rok w wakacje przyjeżdżałam tutaj na miesiąc więc w moim pokoju były plakaty chłopaków z Room'u. Zaczął się ze mnie śmiać i nazwał mnie swoją najwspanialszą fanką. Przytuliłam go i wyciągnęłam na zakupy do sklepu. Wróciliśmy o 21 do domu i zadzwoniłam do Julii aby wpadła. Kit nie miał nic przeciwko temu, otworzyliśmy sobie po piwie i włączyliśmy film. Przyjaciółka wyszła po 1 a ja rozłożyłam łóżko w moim pokoju dla Kit'a a sama poszłam spać do sypialni rodziców. 

piątek, 19 lipca 2013

#3 Opowiadanie z Kit'em

*Dzień koncertu*
Przez pozostałe dni wolnego spotkałam się z przyjaciółmi z poprzedniego roku, dla Kit'a miałam mało czasu. Parę razy wymieniliśmy się sms'ami. Przez następny tydzień zajęłam się szkołą i pracą aby móc wszystko nadrobić. W piątek poprosiłam szefa o to, żebym mogła dzisiaj wziąć poranną zmianę. Już od 8 rano stałam za ladą sprzedając ciastka, naleśniki, kawę i wiele innych rzeczy. Ubrana na czarno tak jak reszta dziewczyn czułam się lekko przytłoczona. Marzyłam o tym, żeby wrócić do domu i się przeprać. o 15 zadowolona wyszła z budynku. Wzięłam szybką kąpiel, umyłam włosy i umalowałam się. Ubrana poszłam wysuszyć i wyprostować moje loczki.
Mając jeszcze pół godziny weszłam na twittera chłopaków i zobaczyłam post " Kochani szykujcie się na wspaniała niespodziankę. Do zobaczenia za 3 godziny xx" Sama byłam ciekawa o jaką niespodziankę chodzi. W ostatniej chwili przed wyjściem z domu zamieniłam szpilki na baleriny. Nie lubiłam wysokich obcasów więc nie wiem co mnie podkusiło aby je założyć. Wsiadłam w samochód i pojechałam po przyjaciółkę. Dziewczyna była już gotowa.
-Powiedz mi po co tak wcześnie mamy jechać? - zapytała od razu jak wsiadła do auta.
-Mam niespodziankę. Teraz zakładaj to na oczy. - podałam jej czarną przepaskę.
-No nie mów, że będziemy bawić się jak małe dzieci.
-Siedź cicho bo nie pojedziemy na koncert.
Dziewczyna posłusznie założyła materiał na głowę, a ja odjechałam spod jej domu. Gdy pojawiłyśmy się pod klubem podałam jej jeszcze słuchawki i włączyłam głośno muzykę.
"hej Kit xx możesz po mnie wyjść? jestem już pod klubem"
"spoko, daj mi 2 minuty"
Po chwilowym czekaniu pojawił się chłopak, od razu pokazałam mu palcem, że musi być cicho. Przywitaliśmy się na budzi w policzek i weszliśmy do pomieszczenia. Wyjęłam koleżance słuchawki z uszu, gdy doszliśmy do pozostałych chłopaków powiedziałam jej, że może zdjąć przepaske.
-Marcela czy ja kurwa śnie? Uszczypnij mnie bo w to nie wierze! Powiedz, że to nie sen! aaaaaa!
-Emma spokojnie!
-Jak my się tu? - spojrzała na mnie z zaskoczeniem
-ma się znajomości - mówiąc to przytuliłam się do Kit'a
-Ej chłopaki mogę sobie z wami zrobić zdjęcie? Bo nadal nie wierze.
-Nie ma sprawy - odpowiedzieli chórkiem. Zrobiłam pare fotek i usiadłam na kanapie wraz z Emmą gdy zaczęli wpuszczać dziewczyny z biletem VIP. Dużo dziewczyn narobiło hałasu. Nie wiem jak chłopaki to wytrzymują w sumie gdybym była w ich wieku i widziała ich pierwszy raz a kochałabym ich tak bardzo jak teraz zareagowałabym identycznie. Cały koncert był wspaniały, nawet Robbie z nimi zaśpiewał i to była ich niespodzianka. Po skończonym pokazie chłopaki wyszli jeszcze do pozostałych a my z Emmą poszłyśmy do auta.
-Jezu Marcela dziękuję  - dziewczyna rzuciła mi się na szyje i pocałowała w policzek.
-Nie dziękuj, czego nie robi się dla najlepszej przyjaciółki?
Odwiozłam dziewczynę do domu i sama pojechałam do siebie.
"Wpadnij do mnie jutro do pracy jeśli chcesz. Dawno nie gadaliśmy. a teraz dobranoc. Miłej imprezy xx"
"podaj adres i godzine, to na pewno przyjdę. Śpij dobrze. xx"
Ustawiłam sobie budzik, poszłam pod prysznic i spać.
Telefon obudził mnie o 9 rano. Będąc jeszcze w piżamie zeszłam na dół, zrobiłam sobie tosty z nutellą i kakao. Po śniadaniu posprzątałam w domu, a zaraz potem zabrałam się za odrabianie lekcji.
O 13 poszłam do łazienki się umalować i ubrać.
W pracy będę musiała tylko zmienić koszulkę i założyć śmieszny fartuszek. Ze względu na ładną pogodę zarzuciłam na siebie jeszcze kurtkę i wyszłam z domu. O 21 przyjechał Kit, a ja prace zakończyłam godzinę później. Ze względu na to, że o tej godzinie nie było już ludzi mogłam posiedzieć z chłopakiem przy stoliku i wypić kawę.
-Gadałem z chłopakami i powiedziałem im, że jedziesz z nami do Warszawy, a potem my zostajemy a oni wracają.
-Dobrze wiesz, że mogłabym pojechać razem z rodzicami dzień wcześniej.
-A co ja miałbym sam robić w Warszawie przez cały jeden dzień? Poza tym nie trafił bym tam do was.
-No w sumie prawda. Poczekaj na mnie, tylko się przebiorę i zaraz wracam.
Poszłam na zaplecze zmieniłam koszulkę na tą co wychodziłam z domu i wzięłam torbę.
-Możemy już iść, wpadasz do mnie jeszcze na chwile, czy jedziesz do domu?
-Ty masz jutro szkołę, więc Cię tylko odwiozę i jadę do domu.
-Kit, nie zdążyłam Ci jeszcze podziękować za wczoraj, nawet nie wiesz ile radości to spotkanie sprawiło mojej przyjaciółce. Dziękuje - przytuliłam się do chłopaka i pocałowałam go w policzek. Nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się u mnie pod domem. Pożegnałam się z nim i weszłam do domu. Szybki prysznic i do łóżka. Dopiero teraz zaczęło do mnie dochodzić to, że zauroczyłam się w basiście. To jak przy nim się czuje jest niesamowite. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Weszłam jeszcze na twittera i zobaczyłam w interakcjach post który mnie niemile zaskoczył.
"@marcela_xx zostaw Kit'a w spokoju, on jest mój i nigdy nie będzie twój!"
Przez chwile zaczęło się we mnie gotować, ale opanowałam się i na złość tej osobie postanowiłam napisać "@kit_yeh dziękuje za kolejny wspaniały dzień. do zobaczenia ponownie xx"
Wyłączyłam twittera w telefonie i poszłam spać.
CDN...

Cześć kochani :) jak wam się podoba opowiadanie? Może mały szantaż. Kolejny rozdział pojawi się dopiero jak zobaczę tutaj 5 komentarzy.
I love you xx



Jak zostałam Roomie.

Tak na wstępie.
Roomie jestem od 8 kwietnia 2013 roku. Trafiłam przypadkowo na ich twitcama, tego właśnie dnia. Patrzyłam na ich wygłupy, pisałam do nich i w końcu usłyszałam "Hello Patka / Patricia. Hello Patricia!" i od tych słów wszystko się zaczeło. Słuchanie piosenek, czytanie o nich. Znalazłam informacje o koncercie. Ucieszyłam się "o tak, przyjadą do Polski" latałam po całym domu i się cieszyłam. Pierwsze co pomyślałam " musze być na tym koncercie, a tata się na pewno zgodzi, bo przecież mam już 18 lat"  Przeliczyłam się, nie zgodził się. Nie odzywałam się do niego TYDZIEŃ. W dzień koncertu chodziłam smutna, dla każdego byłam wredna. Potem słuchałam ich coraz więcej, interesowałam się nimi bardziej. Zaczął podobać mi się Dean i Kieran. Nie zwracałam na początku uwagi na Sean'a i Kit'a. Ale na początku maja przemyślałam swoje zachowanie.
Przecież to jest zespół, trzeba traktować ich równo. Potem dowiedziałam się, że mają mieć trase koncertową po Polsce, któregoś dnia napisałam do Kieran'a odpisał mi. Wszelkie próby próśb o follow nie dawały nic. Nadszedł koncert. Najwspanialszy dzień mojego osiemnastoletniego życia. Wtedy przekonałam się, że marzenia mogą się spełnić.  Nie byłam przy scenie, stałam na samym końcu. Ale i tak ich widziałam, widziałam pięknego Kit'a, zabawnego Sean'a, ślicznego Kieran'a i najmłodszego i równie wspaniałego Dean'a. Gdy chłopaki do nas wyszli najmniej ludzi stało przy Kicie. Wiecie jak to strasznie mnie zabolało? Jakbym mogła to zabrałabym go do siebie. Jak można nie kochać tak wspaniałego człowieka, który na każdym zdjęciu ze mną wyszedł jakby był zjarany? Potem patrze, przy Sean'ie też bardzo mało osób, ale więcej niż przy niebieskookim brunecie. Podeszłam do niego raz, zrobiłam zdjęcie, dał mi autograf. Byłam też przy Kieran'ie upuścił zdjęcia na których dawali mi autografy. Przeprosił, uśmiechnął się do mnie.  Potem śmiał się z mojego dużego markera. Przy Dean'ie spędziłam najmniej czasu. Nie był rozmowny i poza tym było bardzo dużo dziewczyn które sie do niego pchało. Wróciłam do Sean'a zrobiłam sobie jeszcze jedno zdjęcie z nim, jak całuje go w policzek, porozmawialiśmy chwilę, a potem wręczyłam mu kartkę  "follow me @malinowapat"  powiedział, ze schowa głęboko do kieszeni żeby nie zgubić i obiecał, że dostane follow. poszłam jeszcze szybko do Kit'a miałam mało czasu i przytuliłam go ostatni raz bo zabierał już go ochroniarz. Szybko napisałam Kieran'owi "I love you. Follow me @malinowapat".
Tego dnia uświadomiłam sobie, że zostałam True Roomie Forever. Nigdy nic takiego nie przeżyłam. Po koncercie cały tydzień chodziłam struta, chciało mi się płakać gdy  tylko widziałam posty chłopaków jak było świetnie w innych miastach. O Łodzi pisali najmniej. Najmniej było Roomies 28.06. Nie mogłam słuchać ich piosenek, bo to powodowało, że zaraz miałam szklanki w oczach. Teraz już mi przeszło. Wracam czasem wspomnieniami to najwspanialszego dnia. Teraz wiem, że na najbliższy koncert chłopaków pojadę na pewno. Nawet kupie sobie bilet VIP, żeby móc spędzić więcej czasu z "cyc-Kit'em" i "trzema cytrynkam i"

#2 Opowiadanie z Kit'em

Dzisiaj znów obudziłam się wcześnie. Zapomniałam przestawić budzik, poszłam pod prysznic i umyłam głowę, na szybko odrobiłam prace domową. Przypomniał mi się wczorajszy dzień, w sumie tylko wieczór, rozmowa z idolem, że on chciał ze mną się spotkać, może mieć każdą więc dlaczego akurat ja? A może to było tylko takie "koleżeńskie spotkanie" ja się w nim zauroczyłam. Pierwszy raz jak zobaczyłam go na żywo omało co nie zemdlałam. Jak mieszkałam z rodzicami to jeździłam na każdy ich koncert w Londynie. Odkąd mieszkam sama nie mogę sobie na to pozwalać. Ubrałam się i wysuszyłam włosy. Patrząc w lusterko widziałam blondynkę o niebieskich oczach z kręconymi włosami.
Ubrałam się i zeszłam zrobić sobie śniadanie, z półki wyjęłam płatki a z lodówki mleko. Zjadłam posiłek i poszłam do szkoły. Dziewczyny starały się dowiedzieć o co chodziło z moim postem na Twitterze więc im powiedziałam, że spotkałam go na ulicy i dostałam autograf. Wiem, nie można kłamać, ale nie miałabym życia. Lekcje jak nigdy minęły mi szybko, wróciłam do domu, zamówiłam sobie pizze i zasiadłam przed kanapą. Musiałam chyba zasnąć bo obudził mnie dzwonek do drzwi.
-Proszę - krzyknęłam i poszłam do przedpokoju.
-Hej Marcela. Spałaś?
-O Jezu Kit, zapomniałam, że miałeś przyjechać, nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Poczekaj chwile ogarnę się, usiądź w salonie.
wchodząc do pokoju zgarnęłam szybko pudełko po pizzy i wyniosłam do kuchni, obmyłam twarz, umalowałam się ponownie, a włosy spięłam w idealnie zrobionego koka.
-Już jestem gotowa, tylko schowam telefon do torebki.
W aucie siedzieliśmy cicho, żadne z nas się nie odzywało. Stanęliśmy pod ładnym domem. Nie za dużym, ale ślicznym. Kiedy Kit otworzył mi drzwi miałam małe zawahanie, bałam się wyjść z samochodu, bałam się poznać chłopaków.
-Nie bój się, nie zjedzą Cię. Bardzo chcą Cię poznać.
Niepewnie wysiadłam z auta, Kit otworzył mi drzwi do domu i zabrał kurtkę.
-Czuj się jak u siebie. - chłopak wprowadził mnie do salonu, nikogo nie było ale panował w nim straszny bałagan. - KURWA! Chłopaki mówiłem wam, że ma być porządek!
Po tych słowach zabrał się za sprzątanie, a po chwili do pokoju wszedł Sean, w moich oczach na pewno było można dostrzec małe iskierki.
-Cześć jestem Sean.
-Marcela.
-Sory stary, że ich nie dopilnowałem.
-Siema Kit Kat. O co Ci chodzi przecież czystko jest w pokoju? - teraz zobaczyłam Dean'a
-Ty jak mniemam jesteś Marcela. Dean.
-Tak to ja.
Kit zaproponował film, najpierw obejrzeliśmy komedie a potem wybrał taki którego nie lubiłam najbardziej - horror. Siedziałam oparta o chłopaka plecami, a nogi miałam wyciągnięte na kanapie, lecz gdy zaczęły dziać się straszne rzeczy w filmie już chowałam się za poduszką. Kit i chłopaki widząc to śmiali się ze mnie, w końcu brunet mnie do siebie przytulił. Schowałam twarz w jego ramionach.
-Marcela, Marcela, halo pobudka.
Powoli docierał do mnie głos Kit'a. Otworzyłam oczy i spojrzałam na chłopaka.
-Zasnęłaś, film się skończył i chyba pora na nas. Jest po 23.
-Przepraszam. Zadzwonię zaraz po taxi i wracam do domu. - wstałam aby przeprostować nogi.
-Nie wygłupiaj się, przywiozłem Cię tutaj więc muszę też odstawić.
-Niech Ci będzie.
Wróciłam do domu, poszłam pod prysznic i położyłam się do łóżka. Czas sprawdzić co dzieje się na Twitterze - pomyślałam.
"@badman_sean: @Marcela_xx @kityeh so sweet" i link do zdjęcia, na którym śpię chłopakowi na ramieniu, a on się na mnie patrzy.
"@badman_sean uduszę Cię" odpisałam i wyłączyłam twittera. No świetnie, teraz będę miała przejebane. Laski niby są ode mnie tylko o rok młodsze, ale głupie jak but. Wolałam mój starszy rocznik, ale olałam szkołe i do niej nie chodziłam, przez co nie zdałam.
Rano obudził mnie sms od Kit'a "co powiesz, na to, żebym wpadł pod szkołe po Ciebie?"
"niech Ci będzie, ale ja jadę autem więc przyjdź na pieszo, dzisiaj ja Cię wożę, kończę o 15"
 Ubrałam się i tak jak co dzień zeszłam na śniadanie. Znów płatki, bo to robi się najszybciej. W szkole dziewczyny od razu dopadły mnie z pytaniem czemu im nic nie powiedziałam, że coś jest między mną a Kit'em, tylko, że one chyba nie rozumieją ze nic nie ma.
Przedłużyłam sobie wolne. Do pracy wracam dopiero w poniedziałek, powiedziałam szefowi, że jestem trochę przeziębiona. Po skończonych lekcjach niemal, że wybiegłam ze szkoły, nie chciałam, żeby dziewczyny zobaczyły mnie z Kit'em. Gdy tylko go zobaczyłam przywitałam się i zaprowadziłam do samochodu. Wstąpiliśmy po drodze do sklepu i zrobiłam zakupy na obiad.
-Na co masz ochotę?
-obojętnie.
-więc zrobimy tortille.
-okej.
Weszłam do domu, a zaraz za mną chłopak. - czuj się jak u siebie - rzuciłam i poszłam do kuchni, szybko pozmywałam  naczynia z rana i zabrałam się za smażenie mięsa potem pokroiłam warzywa, podsmarzyłam placki tortilli i ułożyłam na nich dodatki. Podałam chłopakowi który siedział przed telewizorem.
-Kit, wiem, że znamy się dość krótko - powiedziałam zaraz gdy skończyliśmy jeść, chłopak spojrzał się na mnie ze zdziwieniem.- Chciałam się zapytać, czy pojechał byś ze mną na wesele do Polski?
-Nie ma sprawy, a kiedy miało by być?
- 20 kwietnia.
-To się dobrze składa, bo z chłopakami mamy akurat koncert w Warszawie.
-Dziękuje. - Przytuliłam się do chłopaka w podziękowaniu.
Prawie cały dzień spędziliśmy oglądając telewizję, aż zadzwoniła do mnie przyjaciółka z pretensjami, że się do niej nic nie odzywam. Poprosiła mnie, żebym do niej wpadła, bo chce mi o czymś powiedzieć, więc odwiozłam chłopaka do domu i pojechałam do niej.
Drzwi otworzyła mi jej mama.
-Dzień dobry pani Smith. Jest Emma?
-Tak, wejdź. Mówiła, że przyjdziesz, jest u siebie.
Poszłam do przyjaciółki i przywitałam się z nią.
-Marcela nie zgadniesz od kogo dostałam w końcu follow. - Była w skowronkach.
-No od kogo?
-Dean Lemon! - zaśmiałam się do siebie, dziewczyna ma 20 lat a zachowuje się jak dwunastolatka. - Przeczytałam, że za tydzień grają koncert, chodź pójdziemy.
-Emma, dopiero co wzięłam wolne w pracy, jeżeli to będzie w sobote, załatwię sobie ranną zmianę i będę mogła iść.
-Zaraz sprawdzę.
Nie chciałam jej nic mówić, że spotykam się z Kit'em, chciałam, żeby to była niespodzianka.
Wróciłam do domu, i poszłam pod prysznic.
"Kit jest możliwość, żebyś załatwił wejściówki VIP na koncert za tydzień dla mnie i koleżanki? "
"Już się robi, nie ma sprawy słonko"
"Dzięki i dobranoc xx"
Ucieszona zasnęłam.
CDN...
Cześć, jestem Patrycja. Jak widać, jestem Roomie i Directioner.
Na twitterze znajdziecie mnie jako @MalinowaPat
Często robie spam, więc jeśli Ci to bardzo przeszkadza nie dawaj mi follow :P
Na twitterze poznałam bardzo dużo fajnych ludzi :)

#1 Opowiadanie z Kit'em

Szłam miastem, deszcz padał jak to w Londynie. nie śpieszyłam się bo przecież z cukru nie jestem. Zatrzymałam się na światłach i rozpędzony samochód ochlapał mnie od góry do dołu.
-Kuuurwa!
-Tak młodej i ładnej damie nie wypada używać takich słów. Uwagę zwrócił mi jakiś starszy pan stojący obok. Czekałam tylko aż zapali się zielone światło żebym mogła już staptąd pójść. Stawiając nogę na białym pasie poślizgnęłam się, lecąc do tyłu zostałam przez kogoś złapana.
-Dziękuję. - powiedziałam odwracając się.
-lepiej zejdźmy z jezdni - uśmiechnął się do mnie wysoki brunet o niebieskich oczach. Bardzo dobrze wiedziałam kto to.
-to jeszcze raz dzękuje, a teraz muszę już uciekać, bo jak widzisz mam pecha dzisiaj.
-Może dasz się namówić na kawę?
-Nie dzisiaj, przepraszam.
-Kit jestem - podał mi rękę.
-Marcela.
-Podałabyś mi swój numer? Jesteś mi winna przysługę więc zaproszę Cię na kawe i nie masz możliwości odmówienia.
-Spoko. To do zobaczenia. - na odchodne uśmiechęłam się do niego. Nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście? Przed chwilą cały dzień był pechowy a teraz? Mój idol poprosił mnie o numer telefonu. Gdyby to była inna sytuacja poprosiłabym go o autograf. Po wejściu do domu zdjęłam z siebie brudne ubrania i przeprałam się w dresy
Posprzątałam trochę w kuchni i w salonie, bo zaraz po szkole mieli odwiedzić mnie rodzice. Od roku mieszkałam zama. Tata został przeniesiony z pracy do innego miasta, a ja nie chciałam jechać bo jestem już na tyle dorosła aby móc być sama. Zostawili mi więc dom, płacili za niego, a na własne poprzeby zarabiałam sama. Zadzwoniłam do szefa o wolne na jutrzejszy dzień,  on bez problemu mi je dał. Należe do sumiennych osób więc należało mi się. Po sypialni rozbrzmiał się mój telefon.
"Co powiesz jutro o 19? Kit xx"
"Może być" - odpisałam szybko.
"podaj adres to po Ciebie wpadnę"
W wiadomości zwrotnej podałam mu ulicę i usiadłam przed kompem. Nie było co robić już jest po 21, niedziela a ja nie mam żadnego zajęcia. Prace domową już zrobiłam dawno, na sprawdzian jestem nauczona. Włączyłam twittera i napisałam krótko "To był mój najwspanialszy dzień" zaraz dziewczyny zaczęły pytać się o co chodzi, nie powiedziałam im tego bo wiem jakie są. Zaraz zaczną gadać "o myśli, że jest najlepsza"
Posiedziałam jeszcze chwile na internecie, poszłam pod prysznic i spać.
Całą noc śnił mi się Kit, nasze spotkanie, w samych negatywach. Ze snu wyrwał mnie dźwięk budzika.  Załatwiłam poranną toalete, ubrałam się
i zeszłam na śniadanie. Pusta lodówka, no zajebiście, czyli musze iść jeszcze do sklepu. Spojrzałam na zegarek który pokazywał 6.30. Najbliższy sklep był oddalony 15 munut autem, więc wsiadłam do pojadu i pojechałam na zakupy, od razu kupiłam też składniki na sphagetti. Tak dzisiaj poczęstuje rodziców makaronem, nie chce mi się nic wymyślać tym bardziej, że nie mam za dużo czasu.
W lekcje mijały mi powolnie, co chwile patrzyłam na telefon, czy przypadkiem Kit nic nie napisał. Po skończonych zajęciach jak najszybciej wróciłam do domu i zabrałam się za robienie obiadu.
Gdzieś w salonie usłyszałam lecącą piosneke Room 94 - Tonight. Pewnie rodzice dzwonią. "Numer Zastrzeżony"
-Halo?
-Cześć Marcela, tu Kit.
-O hej - uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Chciałem Cię bardzo przeprosić, ale nie możemy się dzisiaj spotkać. Mam coś ważnego do załatwienia.
-Dobra, mówi się trudno. Więcej czasu poświęce rodzicom. - posmutniałam, całe szczęście usłyszałam dzwonek do drzwi. - Kit słuchaj muszę już kończyć bo ktoś przyszedł. Na razie.
-Proszę!- Krzyknęłam
 -Cześć córeczko - pierwsza weszła mama, no tak mój tata jest gentelanem, zaraz za nią pokazał się ojciec.
-Cześć! -rzuciłam im się na szyje. - Tęskniłam za wami. - ostatni raz z rodzicami widziałam się pół roku temu. - zaraz wstawię obiad
Włączyłam wode na makaron, podgrzałam sos i wróciłam do rodziców.
-Kochanie jak Ci idzie mieszkanie samej, prowadzenie domu?
-Nie jest źle, chociaż taki wielki dom trudno jest ogarnąć.
-Marcela, dostaliśmy dzisiaj zaproszenie od Moniki na ślub, za 2 miesiące musimy pojechać do Polski, masz tutaj jest twoje - rodzicielka podała mi do ręki kopertę.
".[...] mają przyjemność zaprosić Marcele z osobą towarzyszącą na swój ślub [...]" No tak, trzeba będzie zabrać jakiegoś chłopaka. Tylko ciekawa jestem kto to będzie..
-Chodźcie na obiad.
Zjedliśmy posiłek w ciszy, potem jeszcze chwile pogadaliśmy i rodzice powiedzieli, że nie mogą zostać na noc, a nie chcą jechać po ciemku więc będą już wracać. Pożegnałam się z nimi i spojrzałam na zegarek, dopiero 17. Zauważyłam, że zaczęło padać, wyjęłam z szafy płaszcz przeciwdeszczowy, złapałam torebkę i wyszłam z domu na spacer. Poczułam wibracę w kieszeni i spojrzałam na telefon.
"Jednak udało mi załatwić to wcześniej, masz teraz czas?"
"Aktualnie spaceruje po parku tam gdzie jest ta wielka fontanna, jak chcesz to wpadaj"
"Zaraz powinieniem być"
Włożyłam słuchawki do uszu, nie zdążyły przelecieć 2 piosenki a moim oczom ukazał się idący z naprzeciwka Kit, z bukiecikiem ślisznych małych różyczek.
-Cześć Marcela, to dla Ciebie na przeprosiny - podał mi kwiaty do ręki.
-Nie musiałeś, ale dzięki - złożyłam mu pocałunek na policzku, lecz po chwili przypomniałam sobie kim on jest i zarumieniłam się.
-To co powiesz na kawę?
-Okej to chodźmy.
Po 15 minutach drogi weszliśmy do jakiejś małej kawiarenki. Zamówiliśmy napój i usiedliśmy przy stoliku.
-Opowiesz mi coś o sobie? - zapytał
-No dobra, wiec tak. Jestem Polką, w Londynie mieszkam od 10 lat, przyjechaliśmy tutaj gdy miałam 10 lat. Od roku mieszkam sama. Teraz Ty.
-Dobra więc tak, mieszkam z 3 przyjaciół, gramy w jednym zespole. Pewnie i tak nie słyszałaś o nim.
-a właśnie, że słyszałam i tak się składa pół roku temu byłam na waszym koncercie.
-nie pamiętam Cię.
-Nie miałam biletu VIP i stałam na uboczu.
-No i co jeszcze Ci moge osobie powiedzieć?
-Nie przeszkadza Ci to, że nie masz prawie życia prywatnego?
-kocham wszystkich fanów, my też nie jesteśmy aż tacy sławni jak chłopaki One Direction i nie rzucają się na nas fanki. Mogę iść normalnie miastem i jestem mało rozpoznawalny.
-bez Ciebie zespół nie miałby sensu Kit.
Póki kelner nie poinformował nas, że zaraz będzie zamykać gadaliśmy o wszystkim co chwile się śmiejąc.
-Chodź odwioze Cię do domu.
Wsiadłam do auta chłopaka i pojechaliśmy.
-Miło się rozmawiało, powtórzymy to kiedyś? - zagadal chłopak.
-Jak chcesz to zapraszam do mnie, nie ide jutro na zajęcia.
-Jeżeli chcesz, to na pół godziny mogę wejść.
Gdyby to nie było tylko pół godziny to zaproponowałby jakiś film, poczęstowałam chłopaka jakimiś ciastkami które miałam w półce i herbatą. Znów zaczęliśmy rozmawiać, ale przerwał nam telefon Kit'a.
-No co tam Sean chcesz? Tak, zaraz będę wracać.  Dobra narazie.
-Marcela, muszę już lecieć, jak słyszałaś chłopaki wzywają. Dzięki za dzisiaj i mam nadzieje, że dasz się zaprosić jutro do nas?  Poznasz chłopaków.
-No okej.
-To wpadnę po Ciebie o ..
-17.30?
-Dobra. Dobranoc. - dostałam na pożegnanie buzi w policzek, poczekałam aż chłopak odjedzie i zamknęłam drzwi.
Włączyłam komputer i dopiero teraz zauważyłam, że już jest 23. Na twitterze napisałam "@kityeh dziękuje za fajny wieczór. do jutra xx" i poszłam spać.
CDN...